Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint Sp. z o.o.

Znajdź na stronie
Przejdź do treści

Menu główne:

   








PRACE AWARYJNE I REGULACYJNE NA SIECI WODOCIĄGOWEJ PROWADZONE PRZEZ GPW S.A. KATOWICE
W związku z pracami awaryjnymi i regulacyjnymi na sieci wodociągowej prowadzonymi przez Górnośląskie Przedsiębiorstwo Wodociągów S. A. Katowice informujemy odbiorców o możliwości wystąpienia obniżonego ciśnienia wody w Siemianowicach Śląskich w dniach 14.09 - 16.09.2016r.
Przepraszamy odbiorców za utrudnienia wynikające z prowadzenia ww. prac.

PRACE KONSERWACYJNE PRZEPOMPOWNIA PB3 UL. SOWIA!
W związku z prowadzonymi pracami konserwacyjnymi w przepompowni ścieków PB3 ul. Sowia może być odczuwalny nieprzyjemny zapach w jej okolicach. Za wszelkie niedogodnienia i utrudnienia przepraszamy.


JUŻ PO KOLEJNYM PLENERZE NA RZĘSIE
Wczoraj na stawie Rzęsa, w ramach kolejnej edycji konkursu „Podróż do źródła”, współorganizowanego przez Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint, przy współpracy ze Szkołą Podstawową nr 13 oraz Zespołem Szkół Ponadgimnazjalnych Cogito i pod patronatem Prezydenta Miasta Siemianowice Śląskie, odbył się plener malarsko-fotograficzny pod tytułem „Z wodą w tle”. Uroczystego otwarcia dokonał osobiście Pan Prezydent Rafał Piech, życząc wszystkim uczestnikom wspaniałych wrażeń artystycznych. Tegoroczne zainteresowanie plenerem wśród dzieci i młodzieży było bardzo duże. Wrześniowa, letnia pogoda sprzyjała zmaganiom artystów. Po zakończonej pracy, młodzi młodzi malarze i fotograficy skorzystali tradycyjnie z przygotowanych dla nich grillowanych kiełbasek. Laureaci konkursu otrzymają nagrody, które zostaną wręczone w siedzibie Aqua-Sprint w marcu przyszłego roku przy okazji Światowego Dnia Wody.

ZUŻYCIE WODY
Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint analizując zużycie wody w naszym mieście na przestrzeni wielu lat obserwuje spadek zużycia wody. Z pewnością przyczynił się do niego upadek przemysłu, instalowanie wodomierzy w punktach poboru a także systematycznie szczelność sieci naszych sieci wodociągowych oraz instalacji wodociągowych mieszkańców. Uszczelnienie instalacji wodociągowej w mieszkaniach zmniejszyło zużycie wody „na mieszkaniu” nawet o połowę.
Dziś coraz rzadziej problemem są straty wody, ale wielkie wyzwanie stanowi jej codzienne zużycie.
Dlatego pracownicy Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint zachęcają do tego, aby chociażby przyjrzeć się swoim domowym zwyczajom. Szukajmy oszczędności podczas mycia naczyń i w sposobie dokonywania codziennych czynności higienicznych, przyjrzyjmy się także zużyciu wody przez duże AGD (głównie pralki i zmywarki).

Polacy zużywają średnio około stu osiemdziesięciu litrów wody dziennie. Jest to aż dwukrotnie mniej niż mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, ale jednocześnie blisko pięciokrotnie więcej aniżeli mieszkańcy Afryki. Czy zatem mamy się, z czego cieszyć? Owszem, na pierwszy „rzut oka”, jest dobrze, ale w Siemianowicach Śląskich wciąż nie wykorzystujemy zasoby wodne tak efektywnie jak to jest możliwe.
Mieszkańcy naszego miasta czterdzieści procent pobieranej z sieci wody zużywają do kąpieli. Jeśli mieszkamy sami to rezygnując z wanny na rzecz prysznica, zużyjemy wody o około trzydzieści procent mniej. Jeśli mieszkamy we dwójkę – kąpmy się razem, zużyjemy o około pięćdziesiąt procent wody mniej.  Pranie odzieży oraz mycie naczyń zabiera nam ponad dwadzieścia procent pobieranej wody. Myjąc naczynia ręcznie, ucieka nam przez palce, aż kilkadziesiąt litrów wody. Zmywarka na umycie identycznej ilości naczyń zabierze jej zaledwie kilka litrów. Dbając o pełny załadunek pralki zaoszczędzimy kolejne litry wody. Zastanówmy się nad sanitariatami, ponieważ to one pobierają dwadzieścia procent wody. Czy jesteśmy pewni, że strumień wody jest adekwatny do naszych potrzeb? Pozostałe dwadzieścia procent wody przeznaczamy na przykład, aby przygotowywać jedzenie. Czy wizja rachunku za wodę niższego o połowę brzmi atrakcyjnie? Oszczędzajmy wodę – to naprawdę się opłaca!


 
OGRANICZANIE ZUŻYCIA I STRAT WODY
Wodociągi Siemianowice Aqua-Sprint „od zawsze”, ograniczają straty wody na zarządzanej sieci wodociągowej i stale zachęcają właścicieli nieruchomości do dbałości o stan instalacji wodociągowych a mieszkańców o oszczędne zużywanie wody. Bardzo często ludzie pytają pracowników Aqua-Sprint, dlaczego tak dużo energii i czasu angażują w to, aby ludzie zużywali mniej wody.
 
Słyszy się, że to działanie jest wbrew interesowi ekonomicznemu firmy. Na przykład właściciele Coca Coli przecież nie zachęcają ludzi do ograniczenia spożycia, bo sprzedaż generuje zysk. Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint mimo tego, że: działają w formie Spółki prawa handlowego a co za tym idzie wystawiają faktury nie szukają zysku w zwiększeniu sprzedaży wody.

 
grafika: opracowanie własne
 
Na naszej planecie zaledwie 3% zasobów wodnych to woda zdatna do picia. Ponad 80% wody pitnej jest niedostępna dla konsumentów, bo jest zamarznięta w lodowcach Antarktydy oraz Arktyki. Jeśli chodzi o te pozostałe 20% zasobów wody pitnej to Polska praktycznie zasobów tej wody nie ma. W naszym kraju zużywamy rocznie ponad 12 miliardów metrów sześciennych wody. Statystyczny Polak zużywa rokrocznie około półtora tysiąca metrów sześciennych wody pitnej. Na tle Europejczyków jesteśmy oszczędni. Na starym kontynencie ludzie zużywają blisko pięć tysięcy metrów sześciennych wody pitnej rocznie. W celach komunalnych ludzie zużywają około 20% wody pitnej, reszta jest zużywana w gospodarce.
 
W ostatnich pięćdziesięciu latach zużycie wody pitnej podwoiło się, analizy trendów mówią, że tylko przez kolejne dwadzieścia lat wzrost zużycia wody zwiększy się o połowę.
 
Winnym nie jest wyłącznie przyrost naturalny czy przemysł, ale i to, że wreszcie dzięki determinacji Organizacji Narodów Zjednoczonych dostęp do pitnej wody jest coraz bardziej powszechny. W połowie lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku, dostęp do wody pitnej miało 70% ludzkości, dziś jest to już 91%. Do 2030 każdy mieszkaniec naszej planety będzie miał dostęp do wody pitnej.
 
Pamiętajmy, że woda nie jest bogactwem niewyczerpalnym, jest jej, co raz mniej i jak widać ten trend się utrzyma.


WODA WODZIE NIE RÓWNA CZ.3
 
Wczoraj i przedwczoraj na stronach internetowych Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint prezentowaliśmy subiektywny ranking dziesięciu najdroższych wód butelkowanych na świecie. Dziś zaprezentujemy obiektywny ranking średnich cen mineralnej wody butelkowanej dostępnej w lokalnych sklepach. Udało nam się przenalizować ceny z około połowy państw naszego świata.
 
Cena półtoralitrowej butelki wody mineralnej w Polsce wynosi około 1,6zł.  
 
W podobnej cenie wodę kupimy na Malcie, w Malezji, Irlandii Północnej, Turcji, odległej Tajlandii a także na Białorusi, w Serbii Rosji, Szkocji i na Łotwie.  Butelkę wody za mniej niż 1,5zł dostaniemy w sklepach mołdawskich, macedońskich, uzbeckich, katarskich, kirgistańskich, wietnamskich, ukraińskich, kazachskich, nepalskich oraz w Allegri. Z kolei za około 85 groszy kupimy wodę w Niemczech a za 47 groszy kupimy 1,5l wody w Kambodży.
 
Poniżej 2 zł kupimy jeszcze 1,5l wody w: Rumunii, Albanii, Gruzji, Bułgarii, Nigerii, Gambii, Etiopii na terenie Czech, Litwy oraz Włoch.
 
Powyżej 5 zł za 1,5l zapłacimy w Izraelu i w Andorze, Szwecji. W Stanach Zjednoczonych za 1,5l wody zapłacimy 5,8zł Drożej jest w Islandii tam musimy mieć powyżej 6zł, złotówkę więcej kosztuje woda w Norwegii. Ponad 7,7zł kosztuje 1,5l wody mineralnej w Libanie. Zaś niemal 8,5zl musimy zapłacić za butelkę wody w Nowej Zelandii.

 
źródło: wikipedia
 
Najdrożej jest w Bangladeszu, tam za 1,5l wody w „osiedlowym sklepie” liczą sobie blisko 10 zł.


WODA WODZIE NIE RÓWNA CZ.2
Dziś kolejny odcinek, w którym przedstawiamy subiektywny ranking cen wody butelkowanych. Wczoraj przestawiliśmy pozycje od 10 do 5. W naszym rankingu znalazły się wody butelkowane w cenach od 20 do 90 zł za butelki o pojemności 0,7l.
Na miejscu 4 lokuje się amerykańska woda sprzedawana pod nazwą „Bling H2O”. Woda produkowana jest w stanie Tennesee. Koszt butelki NIE dekorowanej kryształkami Swarovskiego to zaledwie 150 zł za butelkę 0,7l. Butelki zdobione kryształkami są znacznie droższe.
Jeśli 150 zł za 0,7l wody (podkreślam wody – nie wódki) nie wydaje się ceną przekraczającą granice absurdu to spójrzcie na pozycje numer 3 w naszym rankingu.
Na miejscu 3 umieszczamy wodę „Fillico”. Produkowana przez Japończyków woda jest standardowo ozdabiany przepięknymi kryształkami Swarovskiego. Woda z Osaki nie jest sprzedawana w butelkach. Można ją kupić w flakonach o pojemności 0,7l. Koszt takiego jednego flakonika to około 850 zł.
Miejsce 2 w naszym rankingu zajmuje woda z Hawajów. Wydobywana z morskiego dna woda podobno ma niesamowite właściwości zdrowotne. Zwalcza stres a nawet wspomaga odchudzanie. O sam stres przyprawia cena za 0,7l. Za „Konę Nigari” trzeba zapłacić ponad 1500 zł. Po wydaniu takiej ilość pieniędzy na jedzenie może braknąć kasy, więc można powiedzieć, że „Kona Nigari” wspomaga odchudzanie.

Źródło: therichest.com
Na szczycie naszego rankingu znajduje się woda sprzedawana pod nazwą „Acqua di Cristallo – Tributo a Modigliani”. Za co trzeba zapłacić 200tyś zł? To już nie jest buteleczka o pojemności 0,7l a butelka o pojemności ponad jednego litra (dokładnie 1,2l). Butelka pokryta jest 24karatowym złotem. W butelkę wlano trzy rodzaje wody (z Francji, Fidżi a także z jednego z islandzkich lodowców). Cały czas mówimy wyłącznie o prototypie butelki zaprojektowanej przez Fernando Altamirano. Zaineresowani zakupem jej repliki powinni przygotować około 14 tyś zł.
Czy te dane robią wrażenie? Mieszkając w Siemianowicach Śląskich nieświadomie, bezsensownie i nieumyślnie marnujemy wodę – to niestety normalne. Robimy to kuchni – kupując i przygotowując więcej jedzenia niż jesteśmy w stanie spożyć. Marnujemy też wodę w łazience – na przykład nie zakręcając kranu podczas szczotkowania zębów. Przeczytanie tego tekstu zajmuje przeciętnemu człowiekowi około trzech minut, w tym czasie minimum dwanaściorga zamieszkałych w Afryce dzieci umarło z powodu biegunki spowodowanej brudną wodą.


WODA WODZIE NIE RÓWNA
Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint sprzedają wodę zdatną do spożycia (bez konieczności przegotowywania) w cenie 3 groszy za litr. Mimo to w siemianowickich sklepach sprzedaż wody butelkowanej ma się dobrze. Litr najtańszej wody butelkowanej kosztuje w Siemianowicach około 40 groszy. Podkreślmy to raz jeszcze: najtańsza woda butelkowana jest ponad dziesięciokrotnie droższa.
Dziś zaprezentujemy dziesięć bodajże najdroższych wód butelkowanych na świecie. Jeśli uważacie, że cena 15 zł za litr wody jest kwotą iście z kosmosu to, co powiecie na butelkę z litrem wody wartą około 220 tyś zł (słownie: dwieście dwadzieścia tysięcy złotych)?  Oto nasz subiektywny ranking cen wody – butelkowanej.
Na miejscu 10: japońska woda sprzedawana pod marką „Fine”. Podobno jest to woda bardzo bogata w składniki mineralne i wolna od wszelakich zanieczyszczeń. Koszt butelki 0,7l Fine wynosi po przeliczeniu na naszą walutę zaledwie około 20 zł.
Na miejscu 9 lokuje się deszczówka. Tak! Pod marką „Tasmanian Rain” sprzedawana jest w Australii deszczówka. Za butelkę 0,7l wolnej od zanieczyszczeń oraz związków chemicznych trzeba zapłacić, po przeliczeniu nieco ponad 22 zł.
Miejsce 8 zajmuje pochodząca z Ameryki Południowej woda o nazwie „Lauquen Artes Mineral Water”. Jest to woda pochodząca ze źródeł podziemnych. Koszt butelki to 23 zł.  
Miejsce 7 zajmuje woda sprzedawana pod marką „AquaDeco”. Z opisu na opakowaniach tej wody można się dowiedzieć, ze jest ona krystalicznie czysta i nie wody bardziej czystej od „AquaDeco” właśnie. Koszt zakupu buteleczki 0,7l przekracza po przeliczeniu na naszą walutę 45zł.
Na miejscu 6 ulokowała się woda „Thousand BC”. Producenci tej ekskluzywnej wody wydobywają ją z lodowca powstałego dziesięć tysięcy lat przed naszą erą. Za buteleczkę 0,7l każą sobie płacić 55 zł.

źródło: veenwaters.com
Miejsce 5 w naszym rankingu zajmuje „Veen”. Jej butelka o pojemności 0,7l to koszt około 90 zł. Otwartym pytaniem jest czy jest to koszt wody czy opakowania. Pytanie zasadne, ponieważ producent tej wody szczyci się wyróżnieniami w konkursach na najlepsze opakowanie wody.
Jutro ciąg dalszy rankingu.


CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Na terenie naszego kraju sieci kanalizacyjne zaczęto budować po raz pierwszy na przełomie czternastego i piętnastego wieku. Niemalże jednocześnie, sieci kanalizacyjne zaczęto budować w Krakowie, Lwowie, Płocku i w kilku innych miastach. Ale Warszawa na swoją sieć kanalizacyjną musiała czekać aż do osiemnastego wieku. Była to prosta instalacja, odprowadzająca nieczystości wprost do Wisły. W dziewiętnastym wieku do Polski zawitał William Heerlein Lindley.

William Heerlein Lindley (fot.z ok.1911 roku) źródło lindleiana.pl
Właśnie ten wybitny, brytyjski inżynier, opracował pierwszy kompleksowy projekt nowoczesnej sieci kanalizacyjnej dla Warszawy. Dziesięć lat zajęło warszawiakom rozpoczęcie budowy sieci kanalizacyjnej według jego projektu. Po kolejnej dekadzie własną miejską sieć kanalizacji zbudował Kraków. Najdłużej na swoją sieć kanalizacyjną czekała Łódź. Paradoksalnie, przyczyną tego stanu rzeczy było niesamowicie szybkie tempo rozwoju tego miasta. Jeszcze w przededniu drugiej wojny światowej mieszkańcy Łodzi pobierali wodę ze studni. Była to woda zanieczyszczona przez przemysł i zawartość dołów kloacznych. Z sieci kanalizacyjnej najszybciej zaczęły korzystać wielkie łódzkie fabryki, a także mniej niż dziesięć procent najlepiej usytuowanych mieszkańców miasta. Łódzkie ścieki spływały ulicznymi rynsztokami oraz licznymi łódzkimi rzeczkami wprost do Neru. Projektujący łódzką sieć kanalizacji Lindley, oparł swój pomysł na topografii miasta, które nie jest położone na płaskim terenie. Dziewiętnastowieczna Łódź opadała na południowy zachód. A różnica poziomów przekraczała kilkadziesiąt metrów. Lindley zarekomendował sieć przejrzystą, którą ścieki były sprowadzane do oczyszczalni umieszczonej na najniżej położonym południu miasta. Oczyszczona tam woda przesyłana była dalej do rzeki Ner. Projekt Lindlea w Łodzi zaczęto wdrażać w drugiej dekadzie dwudziestego wieku.
Warto sobie uświadomić fakt, iż przed wybuchem drugiej wojny światowej w naszym kraju skanalizowane było zaledwie, co piąte miasto. Działania wojenne zdewastowały praktycznie wszystkie sieci kanalizacyjne na terenie naszego kraju. Dopiero w połowie lat osiemdziesiątych ubiegłego wieku blisko dziewięćdziesiąt procent polskich miast posiadało własną sieć kanalizacyjną. Rekomendowane przez Lindlea rozwiązania były wdrażane w miastach niemieckich, czeskich i oczywiście w Polsce.  W 2016 roku Siemianowice Śląskie stoją u progu rozbudowy i rewitalizacji sieci kanalizacyjnej. Wszystko wskazuje na to, że dzięki funduszom europejskim będziemy, jako miasto posiadali własną oczyszczalnię ścieków, która będzie najbardziej ekologicznym obiektem tego typu w naszym kraju.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Wczoraj na stronie internetowej Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint zakończyliśmy cykl historyczny, ale dziś nie uciekamy od historii. Dziś podsumujemy historię rozwoju kanalizacji.
Już w czasach starożytnych funkcjonowały systemy kanalizacyjne. Na przykład, starożytnym Babilonie wybudowano olbrzymi kanał ściekowy. W północnej części dzisiejszego Iraku, siedemset lat przed narodzinami Chrystusa istniało miasto Niniwa. To właśnie tam archeolodzy znaleźli niesamowity, imponujący kanał ściekowy. Miał on przepiękną konstrukcję scaloną sklepieniem z pięknie ułożonych cegieł. Nieczystości co prawda były odprowadzane do rzeki, ale w tamtych czasach ekologią i bakteriologią naprawdę nikt sobie głowy nie zawracał.
Systemowe rozwiązania kanalizacyjne zaczęto wdrażać dopiero w dwunastym wieku naszej ery. Wówczas głównym budulcem było drewno. Archeolodzy bez przerwy odnajdują ślady drewnianej średniowiecznej kanalizacji w Europie i w Euroazji. De facto, instalacja była tworzona przez olbrzymie drewniane pnie, które po przepołowieniu i wydrążeniu w nich kanałów, tworzyły coś, co dziś nazwalibyśmy rurami. Zadaniem drewnianej sieci kanalizacyjnej nie było odprowadzanie nieczystości, ale odwadnianie przestrzeni publicznych, głównie po ulewnych deszczach. Fekalia w średniowieczu trafiały zazwyczaj do dołów kloacznych. Drewniane instalacje kanalizacyjne miały tę wadę, że nieczystości przenikały do gruntu zanieczyszczając go, co wpływało, na jakość upraw i wód gruntowych. Dlatego w pewnym momencie nastała moda na budowę sieci z ołowiu. Ołów owszem, był materiałem szczelnym, ale to była jego jedyna zaleta. Sieci ołowiane były instalacjami ciężkimi, co wymiernie wpływało na tempo rozwoju sieci – wydłużając go w czasie. Nadto ołów był podatny na ciepło, pod jego wpływem rury rozszerzały się. Największą wadą był wpływ ołowiu na zdrowie ludzi. O ile zastosowanie ołowiu w sieciach kanalizacyjnych narażało zdrowie monterów sieci, to stosowanie go w sieciach wodociągowych miało katastrofalny wpływ na stan zdrowia wielu pokoleń. Dlatego zrezygnowano z ołowiu na rzecz żeliwa.

Źródło: thehistoryblog.com
Jednak rury z tego materiału cechowała kruchość oraz podatność na korozję. W poszukiwaniu ideału, w latach pięćdziesiątych ubiegłego wieku, zaczęto stosować rury tworzone z mieszanki cementu i azbestu. Po trzydziestu latach zaczęto wycofywać się ze stosowania tego rozwiązania na rzecz tworzyw sztucznych, które są stosowane po dziś dzień.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Dziś o dziewiętnastowiecznej kanalizacji. W dziewiętnastym wieku zarządzający miastami zrozumieli, że rozwój sieci kanalizacyjnych musi iść równolegle z rozwojem sieci wodociągowej. Wybudowane w poprzednich wiekach podziemne sieci kanałów kanalizacyjnych, u progu dziewiętnastego wieku nie spełniały już swoich podstawowych funkcji. Sytuacja ta była nie tylko konsekwencją rozwoju miast, ale i technologii, w jakiej uprzednio owe kanały zostały wybudowane. Pojemność kanałów z kilku wieczną historią eksploatacji, nie odpowiadała ilości ścieków przesyłanych nimi w dziewiętnastym wieku. Z tego powodu, regularnie dochodziło w nich do zatorów. Innym z problemów była jakość wykonania tych kanałów oraz materiały zastosowane do ich budowy. Mniejsze miasta nie miały sieci podziemnych i w nich ścieki płynęły odkrytymi rynsztokami ulicznymi.

Źródło: johndclare.net
Na przełomie osiemnastego i dziewiętnastego wieku zaczęto kompleksowo rozwiązywać problemy kanalizacji w polskich miastach będących „pod butem” trzech zaborców – było tak zresztą w całej Europie. Pionierem w zakresie wdrażania innowacyjnych rozwiązań kanalizacyjnych były władze Bydgoszczy. Zastosowano w tym mieście unikalne, jak na tamte czasy, rozdzielenie kanałów na te odprowadzające ścieki oraz deszczówkę. W Bydgoszczy sieć kanalizacyjną zbudowano z rur betonowych podzielonych na dwa niezależne kanały. Jednym odprowadzano ścieki, a drugim deszczówkę. To rozwiązanie wdrażano następnie w wielu innych miastach.
W procesie budowy sieci kanalizacji wykorzystywano różne rozwiązania materiałowe. U progu dziewiętnastego wieku było to drewno a także skały. Następnie zastąpiono je cegłami, by pod koniec dziewiętnastego wieku zastąpić je rurami z żeliwa. U progu dwudziestego wieku materiałem stosowanym najczęściej do budowy sieci kanalizacyjnych były konstrukcje betonowe, a także azbestocementowe… Połączenie zabójczego azbestu, którym „tylko” odprowadzano ścieki, ze śmiercionośnym ołowiem, którym jeszcze w dziewiętnastym wieku rozprowadzano wodę dziś przyprawia o zawrót głowy. Niestety, świadomość zagrożenia wynikającego z wykorzystania tych materiałów w tamtych czasach była znikoma.
W drugiej połowie dziewiętnastego wieku, inżynierowie zaczęli poprawiać szczelność kanałów ściekowych tak, aby nie zanieczyszczać gruntów. Problem przenikania ścieków do gruntów był bardzo uciążliwy. Pod koniec XIX wieku, wciąż, przy domach posadowionych w centrach miast, można było spotkać wolnostojące latryny. Nieczystości z latryn trafiały wprost do gruntu, w ten sposób utrzymując stałe zagrożenie epidemiologiczne. Dopiero pod koniec dziewiętnastego wieku, większość polskich miast była uzbrojona w miarę szczelne sieci kanalizacyjne.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Dziś prezentujemy kolejny rozdział niesamowitej historii rozwoju myśli wodociągowej. Wczoraj opowieść dotyczyła wież ciśnień, dziś skupimy się na rozwoju podziemnej sieci wodociągowej z czasów industrialnych.
Miarą sukcesu rozwoju miejskich wodociągów była wówczas długość instalacji. Drugim z czynników była ilość, pojemność, a także rozlokowanie zbiorników, które przechowywały wodę na wypadek poważniejszej awarii sieci.
Rozwój wodociągów na polskich ziemiach będących pod trzema zaborami bardzo zróżnicowany. Na przykład na ziemiach wschodnich, władanych przez Rosjan, budowa miejskich sieci wodociągowych była rzadkością. Nieco inaczej było na terenach małopolskich, które były kontrolowane przez Austriaków. Tam rozwój sieci wodociągowych postępował dynamicznie, co było konsekwencją między innymi korzystnego ukształtowania terenu oraz nastawienia zaborcy. Gdy Austriacy uświadomili sobie marną jakość krakowskiej wody studziennej – z której zresztą sami korzystali – postanowili rozwiązać problem. W tym celu, zbudowano wodociąg, którym wodę sprowadzano do Krakowa ze wsi odległej od miasta aż o dwadzieścia kilometrów. Rozmach inwestycji robił wrażenie wówczas i robi dziś. Dlatego uzupełniamy tę informację o fakt, że z przebadanych pod koniec XIX wieku studni, zaledwie około 10 procent spełniało warunki sanitarne i ten właśnie argument dla austriackiego zaborcy był kluczowy. Warto zauważyć, iż problem zanieczyszczenia wód studziennych nie dotyczył wyłącznie Krakowa, a był standardem w większości europejskich miast – niezależnie od tego, w którym miejscu Europy miasto się znajdowało.

Źródło: http://jacebartle.republika.pl/studnia.htm
Dlatego, aby rozwiązać problem, jakości wody w sposób systemowy i z zachowaniem racjonalności wydatkowania na ten cel środków finansowych, zaczęto w naszej części Europy budować studnie „artezyjskie”. Ich budowa polegała na wywierceniu kanałów do położonych na dużych głębokościach wód gruntowych, które są poddawane wysokim ciśnieniom hydrostatycznym. Woda z takiego kanału tryskała samoczynnie, często pod ciśnieniem nawet kilkudziesięciu atmosfer. Rozwiązało to problem dostępności czystej wody pitnej.
O ile w XVIII i w XIX wieku, miejskie wodociągi były luksusem, to w początku XX wieku sieci wodociągowe stawały się standardem równie oczywistym jak to dziś ma miejsce z dostępem do sieci internetowej.
W tamtym okresie, ludzie zaczęli świadomie przykładać większą wagę, do jakości wody zasilającej sieć wodociągową. Rozwój nauki, w tym wiedzy o mikrobiologii oraz na temat bakteriologii, wspomagany przez powszechność prasy drukowanej, zwiększał świadomość na temat, jakości wody i jej wpływu na stan zdrowia odbiorców. Propagowano pobieranie wody bezpośrednio z naturalnych źródeł, a także wykorzystywanie wody swobodnie wytryskującej z ziemi oraz poszukiwanie wód gruntowych.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Strona internetowa Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint od kilku tygodni opisuje fascynującą historię rozwoju sieci wodnokanalizacyjnych. Rozpoczęliśmy do czasów antycznych. Opowiedzieliśmy jak rozwijały się technologie wodociągowe w średniowieczu i w renesansie. Odwiedziliśmy Azję, Afrykę, obie Ameryki, a także zwiedziliśmy sporą część Europy.
W ubiegłym tygodniu dotarliśmy do początku XIX wieku i dziś kontynuujemy ów podróż.
Gdy w końcówce XVIII wieku Wrocław uruchomił własną sieć wodociągową, zasilano ją wodą pobieraną bezpośrednio z Odry. Zanim ona trafiła do wysokiej na blisko pięćdziesiąt metrów wieży ciśnień, była poddawana prostemu procesowi filtracji piaskowej. Następnie z wysokiej wieży ciśnień, wykorzystując energię grawitacyjną, była dostarczana do mieszkańców. Wrocławianie płacili nie za rzeczywiste zużycie wody, ale odrębnie: za każdy kran, każdą spłuczkę, każdą wannę. Oczywiście, zamożniejsi mieszkańcy Wrocławia mogli zainstalować kosztowy wodomierz i płacić za rzeczywiste zużycie wody. W tym samym czasie, zgoła inny model rozliczeń wdrożono w Szczecinie. Tam rozliczano zużycie wody według posiadanej liczby pomieszczeń, a także ilości mieszkańców (uwzględniając ilość domowych zwierzaków).
Wysokość konstrukcji wieży ciśnień miała fundamentalny wpływ na jej funkcjonalność. Transport wody po miejskiej sieci wodociągowej był możliwy dzięki ciśnieniu wytworzonemu przez jej masowe spuszczenie z wysokości kilkudziesięciu metrów. Wysokie ciśnienie umożliwiało zaopatrywanie w wodę lokali umiejscowionych w piętrowej zabudowie miejskiej i to z sieci rozłożonej poniżej poziomu ulicy. W XIX wieku, wciąż znaczna część wodociągów działała w oparciu o energię pochodzącą z grawitacji.
Wieże ciśnień, będące na przełomie XIX i XX wieku najważniejszymi elementami miejskich sieci wodociągowych, mimo utraty swojej podstawowej funkcjonalności, pełnią ważną rolę w krajobrazie śląskich miast. Było tak, ponieważ projektujący wieże ciśnień przywiązywali olbrzymią rolę do ich designu. Dziś, nieczynne wieże ciśnień są świadectwem, pomnikiem industrialnej myśli wodociągowej. We wnętrzach wież ciśnień, co rusz powstają biura, kawiarnie i instytucje kultury dając im „drugie życia”. Trzydzieści kilometrów od Siemianowic Śląskich w Karchowicach znajduje się wieża ciśnień, która została umieszczona na wykazie Narodowych Dóbr Kultury. Warto tam pojechać by zobaczyć na własne oczy ten „cud” techniki.

Źródło: maps.google.com

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint od kilku tygodni opowiadają historię myśli wodociągowej. W tym tygodniu opowiadamy historię budowy sieci wodociągowych z XIX wieku. Dziś - po „wycieczce” do Warszawy – wracamy na śląską ziemię.
Już w drugiej dekadzie XIX wieku, miejskie wodociągi zostały zbudowane na przykład w Jaworzynie Śląskiej, dwadzieścia lat dłużej na swoją sieć wodociągową czekał Żywiec. W połowie siódmej dekady XIX wieku oddano do użytku miejskie wodociągi w Pszczynie.
Warto w tym momencie zwrócić uwagę na fakt, iż w tamtym okresie znaczna część sieci wodociągowych działała w oparciu o grawitację. Woda przez nie transportowana była niefiltrowana. Rzadko też zdarzały się budynki przyłączone do sieci wodociągowych. Ludzie korzystali z publicznych ujęć takich jak studnie, hydranty i fontanny.
W roku 1882, w położonej obok Pyskowic wsi Zawada, a dwa lata później w Reptach Śląskich, wykonano strategiczne dla Górnego Śląska ujęcia wody. Dzięki nim, w 1884 roku oddano do użytku pierwszą państwową sieć wodociągową obsługującą Górnośląski Okręg Przemysłowy. Państwowe Wodociągi Królewskie zaopatrywały przede wszystkim sąsiadujące z Chorzowem gminy i samo miasto Chorzów. Dziesięć lat później, z także państwowej sieci wodociągowej, mogli wreszcie korzystać mieszkańcy Gliwic, Zabrza i okolicznych miejscowości. Sieci wodociągowe skokowo poprawiły jakość życia na Śląsku, a ich budowa była odpowiedzią na realne potrzeby mieszkańców regionu.

Państwowe Zakłady Wodociągowe na Górnym Śląsku - stacja pomp i filtrów w Maczkach. Źródło: zasób Narodowe Archiwum Cyfrowe
W ten oto sposób docieramy w naszej opowieści do początku XX wieku. W 1910 roku do sieci wodociągowej na Górnym Śląsku było przyłączonych aż około pół miliona odbiorców! Unikalność śląskich wodociągów polegała też na tym, że ich finansowanie pochodziło z budżetu centralnego Królestwa Pruskiego, a nie z miejskich skarbców oraz to, że pojedyncze nitki sieci zaopatrywały więcej niż jedno miasto. Gdy w skutek porozumień wersalskich, kończących pierwszą wojnę światową, teren Górnego Śląska został podzielony między Niemcy i Polskę, każde z państw zarządzało odrębną siecią dystrybucji oraz punktami poboru wody.


CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Do połowy XIX wieku, projekty zaadoptowania maszyn parowych opracowano dla wodociągów krakowskich, warszawskich oraz szczecińskich. Niestety na projektach i planach się skończyło. Wyobraźni XIX-wiecznym inżynierom nie brakowało – finansów już tak, dlatego na ambitnych planach się kończyło. Choć było jedno miasto, które w drugiej dekadzie XIX wieku zastosowało maszynę parową w sieciach wodociągowych. Był to Wrocław. Jednak tamtejsi inżynierowie popełnili kardynalny błąd, który położył cały projekt. Do przestarzałej sieci postanowili oni dobudować nowoczesną maszynę. Techniczny mezalians się nie udał – nie miał prawa się udać. Musiało sporo wody w rzekach upłynąć, zanim miasta nauczyły się w pełni wykorzystywać możliwości maszyn parowych do obsługi sieci wodociągowej.
W połowie XIX wieku uruchomiono we Wrocławiu oczyszczalnie i przepompownie wody. Długość wrocławskiej sieci wodociągowej nie robi dziś większego wrażenia, bo było to mniej niż trzydzieści kilometrów. Sieć ta dostarczała w ciągu doby około 7 tys. metrów sześciennych wody, co z perspektywy czasów dzisiejszych brzmi jak żart. Faktem jednak jest, że jak na tamte czasy było to osiągniecie wykorzystujące całą dostępną myśl techniczną.

architekt Henryk Marconi, źródło warszawa.wikia.com
Również w połowie XIX wieku, wodociągami prócz Wrocławia, mogła pochwalić się Warszawa. Mieszkańcy stolicy zawdzięczają je Henrykowi Marconiemu. Był on pochodzącym z Italii architektem, który całe swoje życie związał z Polską ziemią. Pomysł Marconiego polegał na przeniesieniu brytyjskich rozwiązań wodnokanalizacyjnych. W tym celu, zbudowano dwie maszyny parowe. Dzięki nim, woda była poddana filtracji, aby później być rozesłana rurami żeliwnymi po warszawskiej starówce. Warszawiacy mogli korzystać ze studni oraz hydrantów przeciwpożarowych. Każdy z punktów poboru, w zależności od potrzeb, różnił się od pozostałych zarówno wielkością jak i wydajnością. Wartością dodaną tych urządzeń był ich unikalny design. Dzięki dbałości o wygląd punktu poboru wody, każdy z nich upiększał miasto. Niektóre ze studni miały wygląd fontann, a inne wodotrysków. Rozwój warszawskiej sieci robi wrażenie nawet po upływie setek lat. Tylko w szóstej dekadzie XIX wieku, ich ilość wzrosła z około siedmiuset do blisko trzech tysięcy. Trzeba zaznaczyć, że sieć Marconiego nie była siecią ogólnomiejską.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Po lekturze cyklu historycznego Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint, każdy już wie, że na Górnym Śląsku, pierwsze sieci wodociągowe powstawały w XVIII wieku. Jednak rozwój miast i przyrost naturalny zwiększały wykorzystanie sieci wodnokanalizacyjnej, czyniąc ją niewydolną.
W miastach, gdzie była możliwość czerpania wody z naturalnych zbiorników wodnych lub tam gdzie skarbiec świecił pustkami, rezygnowano w pierwszych dekadach XIX wieku z budowy studni. Niestety, woda pobierana z naturalnych zbiorników wodnych była silnie zanieczyszczona. Można by pomyśleć, że mieszkańcy terenów słabo zurbanizowanych wciąż byli skazani na korzystanie ze studni publicznych, ale i one na początku XIX wieku nie należały do powszechnych. Postęp w obszarze kanalizacji nie był odczuwalny na terenach wiejskich, gdzie w pierwszej połowie XIX wieku, nawet studnie prywatne nadal były rzadkością.
Na ziemi śląskiej, w trzeciej dekadzie XIX wieku, rozpoczął się proces unowocześniania sieci wodnokanalizacyjnej. Skala prac była, jak na tamte czasy, imponująca. Rury drewniane zastępowano tymi z żeliwa. Drewniane umocnienia studni oraz innych zbiorników wody zastępowano na masową skalę obudowami kamiennymi. Do tego, istniejące studnie pogłębiano, a przy nich montowano wydajne pompy.
Rozmiar prac i ich rozmach był imponujący, ale niewspółmierny do potrzeb, które były dużo większe. Dlatego na dziewiętnastowiecznych drogach pojawiły się pierwsze beczkowozy – należały one do prywatnych woźniców, dla których była to prawdziwa żyła złota.

    
Beczkowóz z XIX wieku, źródło portphillippioneersgroup.org.au
Beczkowóz dojeżdżał do dzielnic nie objętych siecią wodociągową, a do tego oddalonych od naturalnych zbiorników wodnych. Z woźnicą współpracował „nosiwoda”, który - zmotywowany odpowiednią ilością monet – gotów był przynieść galon wody wprost do konkretnego mieszkania. Popyt przewyższał podaż. Ludzie zaczęli szukać rozwiązań systemowych. Stąd pojawił się pomysł aby przesyłać wodę przy pomocy, odkrytych niedawno, maszyn parowych. Docelowo miały one wejść w miejsce archaicznych wodociągów grawitacyjnych, jednocześnie rozwiązując problemy z ciśnieniem wody oraz wydajnością sieci.
Trzeba podkreślić, iż pierwsze maszyny parowe w sieciach wodociągowych wykorzystano już pod koniec XVIII wieku w Tarnowskich Górach. Dzięki ich wykorzystaniu, efektywnie odwadniano kopalnie.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Czasy starożytne, średniowieczne i renesansu nie są już okryte mgiełką tajemniczości. Dziś prezentujemy historię rozwoju wodociągów w początku XIX wieku.
Polskie instalacje wodociągowe pod koniec XVIII wieku podupadły. Doszło do tego, że z powodu braku systematycznej konserwacji działające przez dziesięciolecia, a nawet przed setki lat, instalacje wodociągowe utraciły swoją sprawność z powodu nieprzystosowania sieci do ilości mieszkańców, która to ilość rosła w dużym tempie. Było to zjawisko nie tylko na polskich, ale i na europejskich ziemiach masowe. W efekcie, budowane przed XIX wiekiem instalacje nie nadążały z zaopatrywaniem ludności w wodę, a także z odprowadzaniem ścieków. Z tego też powodu, odcinano od sieci wodociągowych całe dzielnice lub nie przyłączano do istniejących sieci nowych dzielnic.
Industrializacja przyśpieszyła tempo rozwoju miast i wsi. Przed dwustu laty, stworzono szereg innowacyjnych rozważań technicznych, wynikających z łączenia rzemiosła z przemysłem. Z czasem, projektanci sieci wodnokanalizacyjnych zaczęli odchodzić od rozwiązań rzemieślniczych na rzecz rozwiązań stricte przemysłowych. Na przykład rezygnowano z budowy wąskich murowanych kanałów na rzecz rozwiązań, do których wykonania wykorzystywano beton.
Dopiero w tamtych czasach ustalono wskaźniki, których spełnienie nadawało wodzie charakter „wody pitnej”. Ówcześnie opracowane standardy do dziś stanowią fundament dla dzisiejszych standardów sanitarnych.

XIX wieczny mikrobiolog Louis Pasteur, źródło: wikipedia
Dziewiętnastowieczni mikrobiolodzy odkryli zależność między lokalizacjami masowych zachorowań na cholerę, a miejscem poboru wody. Należy w tym momencie przywołać fakt, iż tylko w czwartej dekadzie XIX wieku, cholera na terenie Prus zamordowała blisko dwieście tysięcy ludzi. Rozwój wodociągów popychała do przodu gazyfikacja i elektryfikacja miast.
O impecie rozwoju budowy wodociągów niech poświadczy fakt, iż posiadanie polityki wodnokanalizacyjnej było w końcówce XIX wieku standardem nie tylko dla dużych miast, ale i dla zdecydowanej większości miast średnich.
Od drugiej dekady XIX wieku, na polskich ziemiach studnie wznoszone przez władze miast stawały się coraz bardziej powszechne. Ich przewagą nad studniami prywatnymi było to, że były znacznie głębsze, a co istotniejsze, posiadały one pompy ręczne, a także mechaniczne.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Już od kilku tygodni na stronach internetowych Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint opowiadamy historię rozwoju wodociągów i kanalizacji. To naprawdę fascynująca historia, którą warto poznać.
W końcówce XVIII wieku, aby zabezpieczyć mieszkańców miast w wodę pitną budowano studnie. Jednak z każdym kolejnym dziesięcioleciem wodociągi stawały się instalacjami coraz bardziej powszechnymi.
Co oczywiste, z biegiem lat technologia wodociągowa rozwijała się. Studzienki rewizyjne zapewniające prawidłowe działanie sieci wodociągowej stawały się standardem. To dzięki nim, zarządzający sieciami mieli możliwość bieżącej kontroli stanu sieci oraz usuwania uszkodzeń, gdy tylko zostały one dostrzeżone.

Konserwacja sieci wodociągowej w XIX wieku, źródło grafiki: http://industrialrevolutionsociety.weebly.com/
Sieci wodociągowe były „oczkiem w głowie” miejskich rajców i skarbnika. Dlatego nigdy nie brakło złota na ich bieżącą konserwację. O ile rozprowadzanie wody nie stanowiło dla inżynierów w XVIII żadnego problemu to wyzwaniem nadal pozostawało odprowadzanie ścieków i deszczówki. Namiastkę dzisiejszej sieci kanalizacyjnej pełniły specjalne kanały odpływowe. O ile w centrach miast kanały wodnokanalizacyjne były poprzykrywane to na obrzeżach, właśnie na tym etapie projektowania i budowy, szukano wymiernych oszczędności i decydowano się na odkrywanie kanałów. Co interesujące, obowiązkami oraz kosztami wynikającymi z utrzymania sieci obciążano właścicieli posesji, przez które one przebiegały.
Ówczesne prawodawstwo duży akcent kładło na to, aby nikomu do głowy nie przyszło zamiatać błota czy śmieci w rynsztoki, co skutkowałoby zatorem, a nawet uszkodzeniem sieci. Niestety w tamtych czasach mało kto przejmował się apelami i kodyfikacjami, dlatego awarie na odkrytych kanałach sieci kanalizacyjnych były codziennością.
Nieco szersze możliwości utrzymania czystości były na odcinkach krytych. Tam inżynierowie starali się zabezpieczyć kanały, instalując na ich wypustach kratownice, które miały chronić kanały przed większymi odpadami, które mogłyby je uszkodzić.
Podobnie jak ma to miejsce dziś, mieszkańcy byli właścicielami urządzeń odprowadzających nieczystości do publicznej sieci, której to właścicielem było miasto. Mieszkańcy, aby podłączyć się do publicznej sieci kanalizacyjnej celem odprowadzania nieczystości płynnych, budowali tańsze, bo odkryte korytka, bogatszych stać było na drewniane pełne rury.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Zakończyliśmy podróż po czasach renesansu, wcześniej poznaliśmy średniowieczne i antyczne sieci wodnokanalizacyjne. Dziś wchodzimy w XVII–XVIII wiek.
Dynamika wykorzystania wody w celach konsumpcyjnych oraz zwiększanie zużycia a co za tym idzie i zanieczyszczeń wody przez rzemieślników stawiała przed ludźmi coraz ambitniejsze zadania.
Pod koniec okresu renesansu, człowiek potrafił pobierać wodę, potrafił ją transportować, był w stanie zaspokoić swoje zapotrzebowanie na wodę. Problem była jakość tej wody i nienadążanie jej z poprawą. Do publicznych zbiorników wodnych ludzie szli nie tylko, aby pobrać wodę, ale i aby w tym samym miejscu uprać odzienie, umyć się, a nawet napoć bydło. Studnie były tym dla miast, czym kuchnie dla domów. To były miejsca spotkań integrujących lokalne społeczności. Ale górę nad higieną brała wygoda. Nie każdemu się chciało taszczyć wodę do domu. Dodatkowo chaos w sferze kanalizacji skutecznie i negatywnie oddziaływał na jakość dystrybuowanej wody. Nieszczelne latryny były w końcówce renesansu smutnym standardem. Przysłowiową kropkę nad „i” stawiały hałdy miejskich śmieci zanieczyszczających wodę gruntową, która później trafiała do publicznego ujęcia wody.
W trosce o dobro ogółu, na przełomie XVII i XVIII wieku, miejscy włodarze, postanowili budować sieci wodociągowe przyłączające kolejne domostwa do bieżącej wody. Niestety w tym samym czasie na terenach polski, toczone były boje ze Szwedami (tzw. „potop szwedzki”) oraz z Kozakami. I tak, na przykład, świeżo wybudowane instalacje wodociągowe w Lublinie, Krakowie, Wilnie - i w wielu innych miastach – zostały zdewastowane, a ich odbudowa przekraczała zasób skarbców miejskich.

Źródło wikipedia Erik Dahlbergh Drugi dzień bitwy pod Warszawą
Mimo problemów znacznej części miast, pozostałe nie zniechęcały się do inwestowania w wodociągi.  Siedemnastowieczne wodociągi w większości przypadków funkcjonowały w oparciu o siłę grawitacji. Nowinką tamtych czasów było wprowadzenie do systemu sieci wodociągowych: studzienek rewizyjnych. Zapewniały one możliwość efektywniejszej konserwacji sieci, udrażniania rur i napraw uszkodzeń.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
O konieczności uzdatniania wody przed jej spożyciem ludzkość jest świadoma od mechanicznego poboru i transportu wody do odbiorcy końcowego.
Największym problemem renesansowych wodociągów były zanieczyszczenia wody powstałe przy okazji jej transportu rurami. Dlatego, przy ich otworach montowane były specjalne sita. W zależnie od pory roku, w lato ich funkcję pełniły miotełki i grzebyki, zaś w zimie kratownice zatrzymujące lód. Montaż takich filtrów był możliwy ponieważ, sposób łączenia rur polegał na łączeniu ich na końcówkach tak, że wsuwano jeden odcinek w drugi. Rury łączono pod różnymi kątami. W renesansie właśnie łączenia rur uzupełniano mechanizmami filtrującymi. Generalnie, jakość wody ze średniowiecznych i renesansowych wodociągów nie spełniałaby nawet w kilku procentach wymogów sanitarnych czasów obecnych. Największy problem z jakością miały miasta, czerpiące wodę z rzek i strumieni. Wystarczyło, że z wody z tego źródła korzystał rzemieślnik pobierający wodę powyżej miejskiego punktu poboru. Jeden renesansowy rzemieślniczy zakład produkcyjny potrafił skutecznie zanieczyścić ujęcie. Drugim z problemów było zanieczyszczanie ściekami miejskimi, choćby z miast sąsiednich czy osiedli nie skanalizowanych, a umieszczonych przed punktem poboru. Nadto często iluzoryczna szczelność rur umożliwiała przenikanie do wody zanieczyszczeń gruntowych. Ludzie renesansu byli świadomi problemów z jakością wody. Dlatego żyjący w tamtych czasach naukowcy, co rusz, publikowali kolejne rozprawy traktujące o jakości wody. Dzięki nim świadomość o konsekwencjach korzystania z zanieczyszczonej wody rosła, a co za tym idzie, uważniej przyglądano się jej spożyciu w kontekście stanu zdrowia.

Ale i z wody zamieszczonej w renesansie umiano zrobić pożytek. Warzno na niej piwo, naprawdę mocne piwo. Poza granicami Polski, odwiedzający nasz kraj w średniowieczu kupcy, misjonarze, emisariusze rozpowiadali, iż polskie piwa smakują lepiej, im gorzej smakuje woda, na której są produkowane. Nasz kraj słyną z wyśmienitego piwa i fatalnej jakości wody płynącej w sieciach wodociągowych.
Warto na koniec dodać, że to browarnicy i gorzelnicy, jako najwięksi „klienci” miejskich wodociągów, płacili największe daniny do miejskich skarbców. Dla nich opłata za wodę była wyliczana na podstawie ilości wyprodukowanego z niej alkoholu. W renesansie nie liczono ilości zużytej wody w procesie technologicznym, bo jej liczenie bez znanych nam mechanicznym licznikom byłoby nadto uciążliwe.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Dzieje wodociągów są naprawdę fascynujące. Opowiedzieliśmy jakie były początki wodociągów w czasach antycznych i średniowiecznych oraz w czasach polskiego renesansu.
Z biegiem lat, sieci wodociągowe zaczęły pokrywać swoim zasięgiem coraz większe obszary kolejnych miast. Całe miasto Kraków już w XVIII wieku pokryte było siecią wodociągową. W tym mieście, wodę w tamtym czasie doprowadzano do publicznych studni. Jednak nie wszyscy mieszkańcy musieli dźwigać wodę ze studni. Otóż rurami, płynęła ona wprost do tak zwanych „części wspólnych” domów lub na podwórza domostw części z mieszkańców Krakowa. Trzeba powiedzieć, że dobrze usytuowani mieszkańcy mogli liczyć na orurowanie swoich mieszkań. Należący do Polski w czasach renesansu Lwów był pokryty piętnastoma liniami wodociągowymi z dziesiątkami odgałęzień. Dzięki nim w wodę zaopatrzone były mieszkania w blisko setce kamieniec. Także Poznań był pokryty rozbudowaną siecią wodociągową. Co ciekawe, w końcówce XVI wieku, aż osiem studni umiejscowionych w pobliżu poznańskiego ratusza miejskiego była dedykowana wyłącznie dla miejskich Radnych. We Wrocławiu, sieć wodociągowa również była mocno rozbudowana. Tyle, że we Wrocławiu dodatkowo przy publicznych ujęciach, instalowano dodatkowo zbiorniki na wodę, które były wykorzystywane do czyszczenia pojemników, w których przenoszono wodę do domostw. Dzięki temu zabiegowi nie zanieczyszczano wody przy okazji jej pobierania. Czasom renesansu zawdzięczamy tzw. miejskie „poidełka”. Pierwsze z nich pojawiły się na opolskim rynku w XVI wieku.

Źródło: Aqua-Sprint
Dziś poidełka znów przeżywają swój renesans. W okresie po II wojnie światowej, w Polsce nie przykładaliśmy dostatecznej uwagi jakości sieci przesyłających wodę. Od ponad dziesięciu lat nadrabiamy te naleciałości. Dzięki codziennej pracy Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint woda doprowadzana do kolejnych poidełek umieszczonych przy placach zabaw, siłowniach miejskich spełnia najsurowsze obostrzenia sanitarne.


CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Cykl historyczny Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint, to opowieść o historii wodociągów. Opowiadając ją opisaliśmy czasy antyczne, średniowieczne oraz dzieje polskich wodociągów z czasów renesansu.
Renesansowe miasta dzieliły się na te królewskie, prywatne oraz biskupie. Wbrew pozorom, temu podziałowi zawdzięczamy fakt, iż wodociągi rozwijały się nie tylko w miastach, które były korzystnie położone. W czasie renesansu rozwój wodociągów w Polsce nie był równomierny. Budowa wodociągów na równinach środkowej i północnej części kraju pociągała za sobą niebotyczne koszty. Działo się tak ponieważ zamiast korzystać z siły grawitacji, zachodziła konieczność budowy wieży ciśnień. Niewiele miast było w stanie udźwignąć koszty takich inwestycji. Jednak mimo to, sporo instalacji wodociągowych powstawało w Wielkopolsce oraz na Kujawach i Warmii. Sieci budowano w tzw. miastach biskupich. Mówiło się, że spiritus movens olsztyńskich wodociągów był Mikołaj Kopernik, który administrował tamtejszym biskupstwem.

Astronom Kopernik, czyli rozmowa z Bogiem, obraz Jana Matejki
To Kopernik miał inspirować budowę sieci wodociągowych w nieodległych od Olszyna miastach, takich jak Działdowo, Toruń oraz Frombork. Nie ma materialnych dowodów potwierdzających te tezy, jednak uchodzą one za wysoce prawdopodobne, ponieważ duchowieństwo dysponowało wiedzą i zasobami finansowymi niezbędnymi do realizacji takich inwestycji.
W okresie renesansu koszty budowy wodociągów były pokrywane z prywatnych dochodów królewskich. Często jednak, aby zbudować infrastrukturę wodociągową, nakładano na mieszkańców specjalne podatki. W innych przypadkach, ciężar finansowania wodociągów brała na siebie szlachta lub lokalne biskupstwo. Nie rzadko, na budowę wodociągów „zrzucali się” lokalni rzemieślnicy – sfrustrowani brakiem działań władz kraju na rzecz ich miast.
W miarę budowy sieci wodociągowych, w kolejnych polskich miastach, dochodziło do rozwoju myśli technicznej. Inżynierowie nie tylko szukali nowych rozwiązań technicznych, które były wdrażane na samej sieci, ale i zaczęli koncentrować coraz więcej swojej uwagi na czystości i jakości wody. Same punkty poboru wody były bardziej pieczołowicie dobierane i dlatego budowa kilkukilometrowego rurociągu nie była ograniczeniem. Słynący z oszczędności poznaniacy, wodę pobierali w XVI wieku z jeziora odległego o blisko osiem kilometrów od granic miasta.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Od dwóch tygodni Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint przybliżają historię instalacji wodnokanalizacyjnych. Omówiliśmy dzieje starożytne. Omówiliśmy czas renesansu. Dziś omówimy początki renesansu.
Faktycznie tak było, że rozwój sieci wodnokanalizacyjnych w Polsce przypadł na czas renesansu. Było to konsekwencją przyrostu naturalnego, a co za tym idzie systematycznego zwiększenia liczby  mieszkańców polskich miast. Czas renesansu zakończył w Polsce okres, gdy woda była wykorzystywana wyłącznie do konsumpcji oraz realizacji niezbędnych ludziom zabiegów higienicznych. To w czasach renesansu w Polsce rozpoczęły działalność browary. Też w czasach renesansu ludzie nauczyli się masowo wypiekać pieczywo. Dla pierwszych piekarzy istotne było, aby być ze świeżym wyrobem jak najbliżej konsumentów.

Źródło grafiki: wikipedia za The Medieval Cookbook ISBN 91-7712-380-8.
Priorytetem dla rzemieślników stał się komfort pracy determinowany przez niezależność lokowania zakładu produkcyjnego od rzeczywistej lokalizacji zbiornika wodnego. Problem dostępności wody kompleksowo zaczęły rozwiązywać instalacje wodociągowe. Rozwoju wodociągów w Polsce nie ograniczyła nawet królewska biurokracja. W czasach renesansu miasta, które nie miały własnej sieci wodociągowej – budowały ją. Zaś te, które posiadały ją od czasów średniowiecznych – gruntownie modernizowały instalacje. W XVI-XVII wieku, własne wodociągi posiadało około pięćdziesiąt polskich miast i miasteczek. Co stanowiło około pięciu procent ze wszystkich miast Rzeczypospolitej. Warto przy tym dodać, iż mimo determinacji ówczesnych władz polskich, rozwój wodociągów nie był równomierny dla całego kraju. Największy impet w budowie wodociągów miał miejsce na południu kraju – na Śląsku i w Małopolsce. Ta dysproporcja między południową a środkową i północną częścią polski wynikała z ukształtowania terenu. Na południu była ona bardziej korzystna dla wodociągów grawitacyjnych, które były zwyczajnie tańsze w budowie oraz w eksploatacji. Budowa wież ciśnień pochłaniała olbrzymie jak na tamte czasy ilości złota a i ich utrzymanie, konserwacja była równie odczuwalnym kosztem. W renesansowej Polsce, miasta dzieliły się na: królewskie, prywatne oraz biskupie. Ten osobliwy podział – z punktu widzenia współczesności - w naprawdę interesujący sposób również przekładał się na rozwój sieci wodociągowych.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Dziś kolejny dzień na stronie internetowej Aqua-Sprint publikujemy ciąg dalszy historii wodociągów i kanalizacji. Rozrost miejskich sieci wodociągowych był tym większy im bliskość miasta od naturalnych zbiornikach pitnej wody. Oczywiste, że każdy kolejny kilometr odległości dzielącej granice miasta od sieci wodociągowej podrażał koszt inwestycji w sieć. Planując sieć wodociągową dbano aby między źródłem wody a punktami poboru istniała pożądana różnica poziomów. Chodziło o to aby w pełni wykorzystać możliwości grawitacji bez której spływ wody były znacznie utrudniony co przekładało się na kosztowność inwestycji oraz bieżącej eksplantacji.
Tak zaczęła rozwijać się idea wodociągowa. Zdjęcie pochodzi ze strony grodno24.com
W przypadku wodociągów budowanych na terenach o korzystnych różnicach poziomów, koszty ich budowy były wyraźnie mniejsze od tych w których posiłkować się trzeba było na przykład wieżami ciśnień. Skąd to wiemy? Do dziś zachowały się księgi miejskie z tamtych czasów a w nich znaleźć można informacje o różnych wydatkach. Utrzymaniu wodociągów były poświęcone odrębne rozdziały. Dzięki nim wiemy, że instalacje były okresowo sprawdzane a uszkodzone elementy sieci wymieniane na nowe. Już wtedy dzielono koszty na osobowe i materiałowe.
Najtańsze w utrzymaniu były wodociągi wykorzystujące naturalną grawitację. Do ich budowy niezbędne było zatrudnienie cieśli potrafiących wytworzyć drewniane rury. Należy przy tym wspomnieć, iż dystrybucja wody za pośrednictwem sieci grawitacyjnej jak i tej wspomaganej wieżami ciśnień była identyczna. Zdecydowana większość odbiorców nie miała przyłączy w swoich domach i korzystała z publicznych ujęć a były to drewniane skrzynie magazynujące wodę. Za czerpanie z nich wody miasta pobierały stosowne opłaty. Dzięki nim finansowano dalszy rozwój sieci i utrzymanie już istniejącej miejskiej instalacji wodociągowej.  
Na terenach Polski od średniowiecza do początku renesansu woda była wykorzystywana do celów konsumpcyjnych oraz zabiegów higienicznych. Jednak z biegiem czasu miasta rozrastały się. Przyrost mieszkańców przekładał się na wzrost zapotrzebowania na wodę. W ten sposób w cyklu historycznym Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint docieramy do renesansu. Z ciągiem dalszym historii wodociągów i kanalizacji wracamy w przyszłym tygodniu.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Od kilku dni na stronie internetowej Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint opisujemy historię wodociągów i kanalizacji. Tydzień temu cofnęliśmy się aż do czasów prehistorycznych. W tym tygodniu dotarliśmy do średniowiecza. Dziś o inżynierii czasów średniowiecznych.
Jak w czasach średniowiecznych wyglądała budowa miejskich wodociągów? Pierwszym wyzwaniem było uzyskanie zgody Króla.

O Królu Kazimierzu Wielkim mówiono: „zastał Polskę drewnianą a zostawił murowaną”. Źródło. Na zdjęciu Kazimierz Wielki, obraz pędzla Marcello Bacciarellego. Źródło: wikipedia.
Później trzeba było zgromadzić kapitał pozwalający sfinansować inwestycję, następnie opracować projekt i znaleźć fachowców, którzy go zrealizują. W finale miejscy włodarze zatrudniali rurmistrza, który w ramach podpisanej umowie zobowiązywał się do budowy wodociągów z wykorzystaniem dobranych przez siebie robotników.
Gdy wodociągi budowano z rur metalowych do ekipy rurmistrza wchodzili między innymi powroźnicy. Ich zadaniem było umacnianie tych że rur. Gdy instalacje kładziono z wykorzystaniem rur ceramicznych to do ekipy rurmistrza dołączał garncarz. Standardowym członkami ekipy rurmistrza byli kopacze. W średniowieczu często do budowy sieci wodociągowej wykorzystywano młynarzy. Ich wiedza i doświadczenie w budowie i eksplantacji pionowych kół wodnych było dla rurmistrza - koordynującego budowę wieży ciśnień - bezcenne.  Było tak ponieważ podobne do kół transportujących wodę z punktu poboru do wieży ciśnień były wykorzystywane w młynach wodnych. Istotną rolą w ekipie rurmistrza odgrywali też murarze. Wykładali oni kamieniami ściany wykopanych kanałów. Dopiero w tak zabezpieczonych kanałach układano rury.
Nie każde miasto mogło sobie pozwolić na realizację takiej inwestycji. Bardzo często problem nie były koszty a uwarunkowania geograficzne, które mogły uniemożliwić siłę grawitacji do przepływu wody. Ale i z tym mieszkańcy średniowiecznej Polski umieli sobie poradzić. Gdy ujęcie wody znajdywało się niżej niż miasto to aby wprowadzić wodę do sieci wodociągowej trzeba było, tę wodę do sieci wprowadzić. Aby to zrobić budowano wieże ciśnień. W nich montowano mechanizm podnoszący wodę. Woda umieszczona w wieży ciśnień była przesyłana drewnianymi rurami do punktów poboru rozsianych w różnych miejscach przestrzeni miejskiej.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Kolejny dzień kontynuujemy prezentację cyklu historycznego Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint. Wczoraj opowiedzieliśmy historię kanalizacji a dziś skupimy się na rozwoju instalacji wodociągowej w czasach średniowiecznych.
Rozwój wodociągów na terenie średniowiecznej Polski był napędzany przez zwiększający się pobór wód z ujęć miejskich i prywatnych. Drugą przyczyną dla której zaczęto budować sieci wodociągowe było to, że niefortunne lokalizacje latryn doprowadziły do zanieczyszczenia wód podziemnych. Na terenie naszego kraju pierwsze sieci wodociągowe pojawiły się w XIII wieku. Aby zaopatrzyć w wodę pitną kilka domostw budowano rurociąg transportujący wodę ze studni. Zaś zaopatrzenie w wodę w dziesiątek, setek miejskich posesji  wymagało zbudowanie sieci zasilanej zazwyczaj wodą wprost z rzek. Doprowadzenie wody do posesji zmuszało średniowiecznych inżynierów do znalezienia rozwiązania problemu usuwania zużytej wody. Dlatego w średniowiecznych miastach zaczęły pojawiać się rynsztoki umiejscowione w środkowych częściach ulic.
Działanie wodociągów opierało się, podobniej jak to ma miejsce dziś, na dwóch zadaniach. Trzeba było wodę pobrać a następnie rozprowadzić. Na sukces tego prostego systemu miało wpływ kilka parametrów takich jak zasobność źródła, rozwiązania inżynieryjne zastosowane przy eksploatacji tego źródła a także przepustowość rurociągów. Jeśli miejsce poboru wody było umiejscowione powyżej miasta to nurt rzeki decydował o wydajności instalacji.

Źródło zdjęcia: pbase.com Autor: Brian J. McMorrow
To był bardzo ważny czynnik ponieważ nurt napędzał obroty kół czerpalnych. To na ich obwodzie umieszczone były wiadra nabierające wodę a następnie przekazujące ją do koryta którym woda kierowana była do zbiornika. Z tego właśnie miejsca podziemną instalacją wodociągową wodę rozporządzano do końcowych odbiorców. Rury były osadzane na głębokości 1,5-2 metrów. Nie każde średniowieczne miasto posiadało tak rozbudowaną sieć wodociągową. Tak naprawdę do początku XX wieku, studnie były podstawowym „dostawcą” wody dla masowego odbiorcy. Większość punktów pobory wody miała charakter publiczny. W różnych punktach miast były posadowione zbiorniki z których ludzie pobierali wodę i samodzielnie donosili ją do domostw. Warto dodać, iż studnie wykorzystywano nawet w miastach pokrytych siecią wodociągową. Było tak ponieważ sieci nie były wstanie sprostać potrzebom stale rozwijających się miast.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D......?
Wczoraj zapowiedzieliśmy opowieść fascynującej historii średniowiecznych wodociągów. Dlatego dziś w cyklu historycznym Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint o kanalizacji w czasach średniowiecznych. Na wstępie trzeba sobie jasno powiedzieć, że w tamtym okresie czasu, ludzie mieli nieco inny stosunek do czynności fizjologicznych aniżeli ma to miejsce współcześnie. Jakkolwiek to nie brzmi absurdalnie to w latrynach wręcz kwitło życie towarzyskie.

Zdjęcie ilustracyjne pochodzi z https://www.globalcitizen.org/en/content/14-insane-pics-of-toilets-from-around-the-world/
Nawet dziś w XXI wieku idąc „za potrzebą” udajemy się „na tron”. W średniowieczu to określenie było adekwatne do funkcjonalność. Na powyższym zdjęciu widać okazały „tron” króla Henryka VIII w Hampton Court Palace w południowej Anglii. Władcy przyjmowali w latrynach swoich znamienitych gości, z kolei w klasztorach osoby duchowne poświęcały czas skupienia na lekturę pism – wspólną.  Opisane właśnie zwyczaje dotyczące wykorzystania przez średniowieczne elity „miejsc ustronnych” może dziwić współcześnie ale w tamtych czasach było to normalne postępowanie. W XII wieku kloaki zamkowe i klasztorne zaczęto sprytnie umieszczać w wykuszach na murach otaczających zamek. Nieczystości z tak zainstalowanych latryn wpadały wprost do wody okalającej zamek, dzięki temu zabiegowi nieczystości były błyskawicznie usuwane z terenu zabudowań. Wartości funkcjonalnej tego rozwiązania dodawało to, że ilość wykuszy można było dostosować do liczby mieszkańców, nadto wykorzystywano je w celach obronnych.

Na zdjęciu: Zamek w Wojnowicach - wykusz latrynowy. Źródło: Wikipedia. Autor: ZeroJeden
Inaczej kwestia odprowadzania nieczystości rozwiązywana była w miastach i wsiach. Tam latryny instalowano na obrzeżach działek, niestety nierzadko w bliskim sąsiedztwie studni. Skutkowało to epidemiami chorób zakaźnych nie rzadko dziesiątkujących cale wsie. Średniowieczne kloaki nie były skomplikowanymi obiektami, wymagały systematycznego opróżnienia. Ich konstrukcja była bardzo podobna do współcześnie nam znanych tak zwanych studni chłonnych. To były niezwykle proste instalacje. W średniowieczu wykonywano je niestarannie a do tego z drewna marnej jakości. Jakby tego było mało drewno pochodziło z odzysku. Zazwyczaj pierwsze średniowieczne latryny były de facto dołami w ziemi czasami wyłożonymi deskowaniem. Z upływem czasu miejskie latryny zaczęły masowo korzystać z rozwiązań technicznych stosowanych przy konstrukcji studni. W pewnym momencie nad dołem zaczęto umieszczać pokrywy, które dziś znamy pod nazwą „deski sedesowej”.
Już jutro poznacie początek historii wodociągów z czasów średniowiecznych.  

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D.....?
W ubiegłym tygodniu rozpoczęliśmy wyjątkowy cykl historyczny. Opowiadamy Państwu historię wodociągów i kanalizacji. W ubiegłym tygodniu zaczęliśmy od czasów prehistorycznych by zatrzymać się na początkach średniowiecza. Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint opowiadają tę fascynującą historię ponieważ wiemy, że prawdą jest motto Longin Jana Okonia „Kto zna i rozumie przeszłość ten z korzyścią kształtuje przyszłość”.
Przed tym jak rozpoczęto budować w obecnych i historycznych granicach polski pierwsze takie instalacje to ich zadania wykonywały przeróżne studnie oraz ustępy. W czasach średniowiecza na terenach młodego Państwa Polskiego zaczęto stosować systemowe rozwiązania wodnokanalizacyjne. Niestety rzadko kiedy dbano o odległości między przydomowymi studniami a latrynami. Na szczęście istniały publiczne ujęcia wody. Budując je, dbano o zachowanie odległości od ustępów nieczystości. Zaś po ich wybudowaniu społeczność pilnowała aby takiej studni nie zanieczyścić.

Pozostałości po takiej średniowiecznej studni można zobaczyć na bytomskim rynku miejskim.
Zdjęcie ilustracyjne pochodzi z http://wikimapia.org/24311674/pl/%C5%9Aredniowieczna-studnia#/photo/3188956
Równolegle z budową ujęć publicznych wody, tworzono rynsztoki i instalacje usuwające z miast płynne nieczystości.
Z upływem czasu zmieniała się rola studni. Zamiast być samowystarczalnymi ujęciami wody, przekształcano je w zbiorniki zasilane wodą z rurociągu zewnętrznego. Studnie budowane w średniowiecznych miastach często sięgały kilkadziesiąt metrów w dół.  Warto  w tym miejscu podkreślić, że proces budowy studni średniowiecznej, nie różnił się od procesów z czasów starożytnych. W średniowiecznych studniach głębinowych stosowano prosty mechanizm filtrujące wodę – otóż na dnie wysypywano piasek.
Tyle tytułem wstępu. W tym tygodniu na stronie internetowej Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint, znacznie szerzej opiszemy jak funkcjonowały sieci wodociągowe a także kanalizacyjne.  Zachęcamy do uważnej lektury fascynującego cyklu historycznego.
Jeśli zastanawiacie jaka jest geneza powiedzenia „tam gdzie Król chodzi piechotą” to odwiedźcie stronę internetową Aqua-Sprint już jutro. Bo już jutro poznacie niesamowitą historię średniowiecznych instalacji kanalizacyjnych.  Dowiecie się jak problem odprowadzania nieczystości był rozwiązany we wsiach i  w miastach a jak w zamkach i klasztorach. Historia wodociągów i kanalizacji jest naprawdę niesamowita i warto ją zgłębić.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D....?
Przez ostatnie kilka dni na stronie internetowej Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint publikowany jest cykl historyczny poświęcony rozwojowi sieci wodnokanalizacyjnej. Początek już opowiedzianej historii ma miejsce w czasach mitycznych, antycznych zaś wczoraj wkroczyliśmy w naszą erę. Dziś początek historii rozwoju inżynierii wodnokanalizacyjnej w czasach średniowiecznych.
Czasy średniowiecze to moment w którym wodzie ponowie - dokładniej rzecz ujmując drugi raz po czasach mitycznych –nadano w Europie „boską moc”. Wielki wpływ na takie a nie inne postrzeganie wody miały pierwsze słowa w Księdze Rodzaju Starego Testamentu. „Na początku Bóg stworzył niebo i ziemię. Ziemia zaś była bezładem i pustkowiem: ciemność była nad powierzchnią bezmiaru wód, a Duch Boży unosił się nad wodami”.
Średniowiecze to czas naturalnego przekształcania skupisk ludzkich w miasta a co za tym idzie budowy miejskiej infrastruktury. Nie był to jednak proces szybki jak budowa miasta w grze komputerowej lub osiedla mieszkaniowego w XXI wieku.
Zacznijmy od historycznych początków państwa Polskiego. Tysiąc lat temu wodę pobierano głównie ze studni, chyba, że miasto było położone nieopodal naturalnego powierzchniowego zbiornika słodkiej wody.  W tym czasie ścieki trafiały do przeróżnych ustępów o różnorakich nazwach takich jak: miejsce sekretne, latryna, szalet, kloaka. Takie ustronne miejsce było de facto drewnianą skrzynią wygodzoną w obrysie pomieszczenia mieszkalnego lub poza nim.  
W środku tej „skrzyni” umieszczona była wąska deska a pod nią umieszczony był dół. Rolę papieru toaletowego pełnił zielony mech ;)

Co zaś tyczy się studni to ich lokalizacje determinowały rozwój domostw, miast. Brak powszechnej wiedzy o zagrożeniach sanitarnych powodował, że nie rzadko umieszczano obok studni szalety zewnętrzne. Nieczystości przenikały do wody, zanieczyszczając ją, skutkowało to bardzo groźnymi w tamtych czasach chorobami zabijającymi w epidemiach sporą część ówcześnie żyjącej populacji.
Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint stale modernizując sieć wodnokanalizacyjną, za priorytet uznają jak najskuteczniejsze odseparowanie wody od ścieków. Nie chodzi wyłącznie o ograniczenie strat wody na sieci – strat powodowanych ubytkami na nieszczelnych instalacjach pamiętających połowę ubiegłego wieku. Aqua-Sprint od momentu przejęcia sieci nie tylko ogranicza nieszczelności instalacji wodnej co całkowicie blokuje możliwość zanieczyszczenia wody ale i uszczelnia sieć kanalizacyjną uniemożliwiając przenikanie ścieków do gruntu.
To co dziś dla nas jest od lat standardem w średniowieczu było niepotrzebną komplikacją uniemożliwiająca dynamiczny rozwój cywilizacji.  
W przyszłym tygodniu ciąg dalszy historycznego cyklu Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D...?
Od kilku dni Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint omawiają historię wodociągów i kanalizacji. W ostatnim odcinku cyklu historycznego, zatrzymaliśmy się na pierwszej instalacji kanalizacyjnej jaka została zbudowana w starożytnym Pakistanie ale zaczniemy od prawdziwego dalekiego wschodu gdzie zbudowano pierwsze wodociągi ciśnieniowe.  Osiągnięte w nich ciśnienie i dziś robi wrażenie. Podczas gdy dziś w kompaktowych, domowych ekspresach do kawy mamy średnio piętnaście atmosfer to Chińczycy ponad dwa tysiące lat temu w swoich wodociągach osiągali ich aż dwadzieścia. Jak by tego było mało, nie wykorzystywali oni do budowy rur szkodliwego ołowiu a brąz w kamiennej obudowie. Nikt inny przed naszą erą nie skonstruował i nie wykorzystywał wodociągów ciśnieniowych jak robili to postępowi Chińczycy. Być może ze względu na dość trudny proces konserwacji ale bardziej prawdopodobną przyczyną nie upowszechnienia tej technologii była konieczność stałego dozoru. Po prostu brąz był cennym metalem, skutecznie kuszącym złodziei. Podobnie rozbudowana sieć kanalizacyjna została zbudowana na początku naszej ery, czyli dwa tysiące lat po Chińczykach, a zbudowali ją Rzymianie.

Tak pojawiły się rzymskie akwedukty. Te innowacyjna budowle (jak na swoje czas) rozprowadzjące wodę zostały upowszechnione właśnie przez Rzymian. Upowszechnione bo pionierami byli mieszkańcy Mezopotamii. Ale to w starożytnym Rzymie pojawiły się pierwsze formy kanalizacji „z prawdziwego zdarzenia”. Innowacją wprowadzoną przez Rzymian było oczyszczanie wody i jej ponowne wykorzystanie. Przyczyną pojawienia się oczyszczalni w Rzymie było to, że do sieci przesyłowej (akweduktów) wprowadzano ilość wody, która po przeliczeniu na jednego mieszkańca była wielokrotnie większa od tej wprowadzanej do sieci przesyłowej dziś.  Było to następstwem tego, że rzymskie akwedukty pracowały w oparciu o stały przepływ wody, co powodowało, że olbrzymia jej część (nadwyżka) musiała po prostu gdzieś spłynąć. W antycznym Rzymie nadmiar wody z ówczesnej sieci wodociągowej kierowany był do dedykowanych zbiorników, pozostając w nich do czasu aż zanieczyszczenia opadły nad dno. Później oczyszczoną w ten sposób wodę, odprowadzano do wież ciśnień a z niej, ponownie do odbiorców.
Historia wodociągów i kanalizacji jest naprawdę fascynująca i dlatego będziemy ten cykl kontynuować.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D..?
Cofnijmy się do siódmego wieku przed Chrystusem. To czas gdy na Śląsku podbierano wodę z naturalnych zbiorników wodnych, studni oraz chwytając wodę deszczową w pieczołowicie zrobione w tym celu zbiorniki. Tymczasem w Mezopotamii (obecnie teren Iraku) ludzie mogli pobierać wodę z „wodociągu”. Był to akwedukt. To budowla o długości nawet półtorakilometrowej długości, której zadaniem było doprowadzenie wody z nieodległego ale umiejscowionego odpowiednio wysoko źródła życiodajnej wody. Starożytni inżynierowie, pracujący w gorącej Mezopotamii, pobierali wodę z ze źródeł górskich. Dzięki czemu dystrybuowana przez nich woda była nie tylko czysta ale i zimna.  Woda zazwyczaj przepływała przewodem otwartym lub rurami. Jako, że punkt poboru był umieszczony wyżej od punktu odbioru do transportu wody nie była potrzebna żadna siła – poza grawitacją.

Akwedukty były powszechne przez tysiąc lat, jednak ich funkcjonalność była zawężana do zasilania w wodę infrastruktury publicznej takiej jak łaźnie i fontanny. Oczywiście z czasem przyłączano do sieci domostwa ale woda była dostarczana do dolnych kondygnacji. Górne kondygnacje były zagospodarowane przez pomieszczenie z ustępami. Ówczesne toalety były prostym siedziskiem uformowanym ze smoły.
W tym miejscu mała acz ważna dygresja. Obecnie w Siemianowicach Śląskich woda przesyłana jest do odbiorców sieciami podziemnymi. W naszym mieście nie istnieją różnice poziomów, które można było by skutecznie wykorzystać do przesyłania wody z wykorzystaniem siły grawitacji.  Sprawną dystrybucji wody zapewniają nowoczesne przepompownie.
Myli się jednak ten, kto uważa, że to starożytni Rzymianie byli pionierami kanalizacji. Prawda jest taka, że w starszej od Rzymu Jerozolimie płynne nieczystości transportowane były do zbiorników, przypominających funkcjonalnością dzisiejsze szamba. Gdy pojemnik został zapełniony zbierano opad z dna aby wykorzystać go jako nawóz. Zaś pozostałą wodą nawadniano ogrody.  Na terenach obecnego terytorium państwa Pakistan, archeolodzy odkryli, że blisko trzy tysiące lat przed naszą erą, budynki mieszkalne były wyposażone w dość profesjonalne węzły sanitarne.  Warte podkreślenia jest to, że były one instalowane na wyższych piętrach z których dzięki grawitacji nieczystości spływały ku ziemi rurami do wspólnego zbiornika umieszczonego na obrzeżach zabudowań. To może brzmi nie realnie ale na tamtych terenach został znaleziony obudowany kamieniem basen pływacki, który dodatkowo był uszczelniony asfaltem i w ten sposób też były uszczelnione sieci rur przesyłających ścieki z domostw. Rzymianie zastosowali podobne rozwiązania ale dopiero po dwóch tysiącach lat. Ale to osobna historia.
W kolejnym odcinku cyklu historycznego Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint o pierwszej oczyszczalni wody i początkach wodociągów ciśnieniowych.


CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW C.D.?
Wczorajszy, pierwszy odcinek cyklu historycznego Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint omówił czas antyczny. Krótką opowieść zakończona została na pierwszym z „kamieni milowych” jakim było odkrycie technologii budowy studni. Było to dwa tysiące lat przed naszą erą. Dziś w Siemianowicach Śląskich wydrążenie studni odbywa się z wykorzystaniem naprawdę zaawansowanego sprzętu ciężkiego. Cztery tysiące lat temu drążenie studni polegała na osadzaniu rury bambusowej do otworu studni wykorzystując do tego ubijak. Takie studnie sięgały aż sto metrów w głąb ziemi a raz wydrążona studnia służyła kilku pokoleniom. Trzeba jednak brać poprawkę na fakt, iż długość życia w tamtych czasach sięgała około trzydziestu/czterdziestu lat – obecnie jest ona ponad dwukrotnie dłuższa.

Dojście do słodkiej a przede wszystkim czystej wody od zawsze jest kluczowym dla prawidłowego rozwoju człowieka. W czasach starożytnych na śląsku, źródłem wody były nie tylko rzeki czy jeziora ale i właśnie studnie. Pojawiły się one w Polsce już w czasach neolitycznych - czyli przypadających tysiąc lat przed narodzinami Chrystusa. Jednak w tamtych czasach studnie były budowane sporadycznie. Było tak ponieważ w przeciwieństwie do gorącej ziemi Egiptu, u nas na śląsku dostęp do naturalnych zbiorników wodnych uzupełnianych przez wody opadowe był nieograniczony. Tak naprawdę większa ilość studni pojawiła się na śląsku w siódmym wieku przed Jezusem.  W czasie gdy na Śląsku podbierano wodę z naturalnych zbiorników wodnych, studni oraz chwytając wodę deszczową w pieczołowicie zrobione w tym celu zbiorniki – w odległej Mezopotamii (obecnie teren Iraku) ludzie mogli bez ograniczeń pobierać wodę z akweduktów. Ale to historia na koleją opowieść.
W Polsce dostęp do rur bambusowych był żaden. Zatem jak wyglądało drążenie studni na śląsku? Otóż wbijano w ziemie, wcześniej ręcznie łupane deski z drewna iglastego umieszczone w obudowie z innych belek łączonych z nimi na zrąb. Wewnątrz studni spuszczano ceramiczny pojemnik ze sznurem służącym do wyciągania wody. Prawdziwy „boom” na studnie pojawił się na śląsku w czasach ekspansji cesarstwa rzymskiego.  Jednak starożytni rzymianie nie wysilali się zbytnio. Budowali oni studnie niewielkie bo sięgające maksymalnie dwa metry pod poziom ziemi. Do umocnienia ścian studni używali oni zazwyczaj drewna dębowego, czasem wzmacniano je kamieniem. Archeolodzy odrywający studnie z tamtych czasów odkrywali nie tylko same studnie ale i infrastrukturę naziemną. Rzymianie, nierzadko, studnie zadaszali a wodę wydobywali za pomocą drewnianego żurawia. Co ciekawe: odkrywane na śląsku starożytne studnie zazwyczaj były w obrysie kwadratu a nie koła jak ma to miejsce współcześnie.

CZY MIESZKAŃCY SIEMIANOWICE ŚL. PAMIĘTAJĄ POCZĄTKI WODOCIĄGÓW?
Pewnie nie. Dlatego Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint rozpoczynają cykl publikacji, w których przypomną dzieje wodociągów.
W piśmie tak jak w życiu woda jest oczywistym towarzyszem człowieka, jego witalności oraz przetrwania. Czytając literaturę, szczególnie mitologię, można bez trudu dostrzec powiązania wody z wszechwładnymi, nieśmiertelnymi boginiami – szczególnie tymi mającymi pieczę nad płodnością człowieka.  Woda od zawsze ma kluczową rolę w życiu człowieka i zwierząt. Przetrwanie bez niej jest niemożliwe i już w mitologii greckiej ważnym punktem odniesienia był Hades – kraina zmarłych, gdzie aby się w niej znaleźć, należało przeprawić się przez rzekę Styks (przypomnieć trzeba, ze w Hadesie oprócz Styksu płynęły jeszcze inne rzeki: Acheron, Kokytos, Flegeton, Lete). Tak więc już w czasach mitycznych woda była symbolem oddzielającym życie od śmierci.
Archeolodzy w ostatnich dziesięcioleciach dostarczyli gro wiedzy o rzeczywistym postrzeganiu wody w czasach antycznych. Nasi pradziadowie, zamieszkujący tereny dzisiejszego śląska na tysiące lat przez narodzinami Chrystusa w bardzo wyrazisty sposób opisywali wodę, prostym symbolem graficznym. Na pierwszych wytarzanych przez człowiek naczyniach – i tych z ceramiki a także tych z brązu - archeolodzy odnajdywali czasem zarysowany, czasem wyżłobiony/ wyrzeźbiony symbol poziomych potrójnych linii zygzakowatej lub falistej. Prócz tych oczywistych symboli pojawiał się też motyw spirali. Ale to nie w Europie postawiono pierwszy krok aby wodę w czasach starożytnych okiełznać.
Czy wiecie, że studnie głębione znane są człowiekowi od czterech tysięcy lat?

Moment po tym jak człowiek pierwotny wyszedł z jaskiń i zaczął osiedlać się w skupiskach był kluczowym dla rozwoju cywilizacji. Postęp cywilizacyjny bez wody byłby nie możliwy.  Rozwój dwóch największych cywilizacji starożytnych tj. Chin i Egiptu byłby niemożliwy bez odkrycia technologii dążenia studni. Były one konieczne i do wydobycia solanek i do budowy piramid. Tak z nieokreślonego czasu gdy po ziemi chodziły mityczne bóstwa dotarliśmy do czasów z drugiego tysiąclecia przed naszą erą.

CZY OSZCZĘDZASZ WODĘ?
Pracownicy Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint są świadomi, że w naszym mieście nie ma problemu niedoboru wody ale są też świadomi, że ten stan nie będzie trwał wiecznie. Wiadomym jest, że w perspektywie kolejnych kilkudziesięciu lat, niedobór słodkiej wody w Europie stanie się faktem. Jednak już dziś można opóźnić ten moment. Wymaga to jednak zmiany nawyków – tych żywieniowych również.
W Siemianowicach Śląskich, podobnie jak w innych europejskich miastach modne jest aby kupować „na mieście”, w upalne dni, wodę butelkowaną. To zrozumiały zakup ale tylko do pewnego momentu. Siemianowiczanin kupuje w butelce litr wody, do którego wyprodukowania zużyto aż dwa litry wody.  Warto pić mleko. Szkoda, że tak często ludzie kupują tego mleka więcej niż są w stanie wypić, przed upływem terminu przydatności do spożycia. Przecież produkcja jednego litra mleka jest następstwem zużycia jednego tysiąca litrów wody. Niestety na wylanym do zlewu mleku, przykłady marnotrawstwa wody dopiero zaczniemy.


źródło: pixabay.com
Zanim talerze po obiedzie trafią do zlewu, trzeba oczyścić je z resztek jedzenia. Marnujemy wodę gdy wyrzucamy do kosza resztki: ryżu, ziemniaków, mięsa, sałat itp. Wyrzucając na śmietnik jedzenie marnujemy wodę. Tej wody marnujemy naprawdę dużo, ponieważ w Siemianowicach Śląskich wyrzuca się do koszów na śmieci aż 30% domowej żywności (nie tylko przeterminowanej ale i przetworzonej a nie zjedzonej). Do produkcji kilograma ziemniaków potrzeba 300 litrów wody. W ostatnich latach zapanowała moda na bycie „fit”. Dietetycy rekomendują zastępowanie ziemniaków ryżem - słusznie. Warto jednak przygotowywać tego ryżu dokładnie tyle ile człowiek jest w stanie zjeść, bo wyprodukowanie zaledwie kilograma ryżu pochłania aż 1,4 tys. litrów wody. Podstawą diety większości mieszkańców Siemianowic Śląskich jest mięso. Produkcja popularnego w naszym regionie drobiu pochłania ponad 4 tys. litrów wody – to koszt produkcji jednego kilograma. Aby wyprodukować taką samą ilość wieprzowiny potrzeba blisko 6 tys. litrów wody zaś ponad 15 tys. litrów wody zużyte zostaje przy produkcji zaledwie kilograma wołowiny. Warto wiedzieć, że produkcja jednego jajka wiąże się ze zużyciem aż 200 litrów wody.
Kupujmy tyle jedzenia ile jesteśmy w stanie spożyć i już od dzisiaj wyrabiajmy dobre nawyki oszczędzania tak cennego i niezbędnego do życia składnika jakim jest woda.


OD NAJMŁODSZYCH LAT
Nie tylko w Siemianowicach Śląskich ogromna ilość litrów wody marnowanych jest przez ludzi całkowicie nieświadomie. Z badań producentów past do zębów wynika, że podczas tego procesu większość ludzi, po tym jak nałoży pastę na szczoteczkę …. nie zakręca kranu. Z jakiegoś powodu większość ludzi naprawdę nie zwraca uwagi na fakt, że szczoteczkę z pastą mają w buzi i przez co najmniej dwie minuty (tyle czasu według stomatologów powinno trwać szczotkowanie zębów) woda nie będzie im potrzebna.  Zęby powinno myć się przynajmniej dwa razy dziennie. Rok mycia zębów z towarzyszącym szumem lecącej wody to 21900 litrów wody, którą pobieramy a jej nie wykorzystujemy czyli zwyczajnie marnujemy (biorąc pod uwagę, że z całkowicie odkręconego kranu w ciągu jednej minuty wypływa przynajmniej 10 litrów wody).

Fotografia autorstwa: Certo Xorna. Źródło Wikipedia
Spójrzcie na ten prosty rachunek matematyczny:
10 litrów x 2 minuty mycia zębów x 2 mycia zębów x 365 dni =  14 600 litrów wody
Litr wody „kranowej” kosztuje niewiele bo zaledwie trzy grosze. 14,6 tyś litrów wody - która marnowana jest podczas mycia zębów przy niezakręconym kranie to wartość aż 438 zł.  W skali roku o taką właśnie kwotę uszczuplamy domowe budżety poniekąd na własne żądanie.  Oczywiście wyliczenie dotyczy jednej osoby dbającej o higienę jamy ustnej (lub dwóch i więcej osób myjących zęby jednocześnie). Kwota niebotycznie rośnie gdy dwójka rodziców myje zęby oddzielnie a do tego mają nastoletnie dziecko, które również oddzielnie dba o higienę jamy ustnej. Wówczas marnowana woda osiąga wartość 1314  złotych rocznie.
W Siemianowicach Śląskich dzieci od najmłodszych lat uczą się jak oszczędzać wodę. Dlatego Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint we wrześniu przypomną pracownikom miejskich przedszkoli o tym aby przy okazji nauki mycia zębów, wyrabiać w dzieciaczkach odruch zakręcania kranów na czas szczotkowania zębów.

ILE PŁACIMY ZA WODĘ
Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint od 2010 roku dostarczają wodę do siemianowickich mieszkań i przedsiębiorstw. W 2010 roku metr sześcienny wody kosztował w Siemianowicach Śląskich 5,31 zaś minimalne wynagrodzenie za pracę wynosiło 984,15 zł – gdyby chcieć za całe wynagrodzenie kupić wyłącznie wodę od Aqua-Sprint to byłoby to 185 metrów sześciennych. Dziś metr sześcienny wody kosztuje w Siemianowicach Śląskich 5,89 zł, zaś minimalne wynagrodzenie za pracę wynosi 1286,16zł – za taką ilość pieniędzy można kupić od Aqua-Sprintu aż 218 metrów sześciennych wody.
Warto wspomnieć, iż w nieodległym Będzinie można dziś kupić za minimalne wynagrodzenie za pracę około 205 metrów sześciennych wody, zaś w Dąbrowie Górniczej kupimy za te same pieniądze zaledwie 173 metry sześcienne wody.
Człowiek potrafił przez tysiące lat żyć bez prądu, gazu ziemnego, ropy naftowej, ale zawsze człowiekowi towarzyszyła słodka woda oraz krew w żyłach. O ile w ostatnich latach przyśpieszyły pracę nad wynalezieniem sztucznej krwi to substytutu, wody nie wynaleziono i nic nie wskazuje na przełom w tym obszarze.
W wypowiedzi dla Polskiego Radia prezes Fundacji Nasza Ziemia Sławomir Brzózek (na zdjęciu), w marcu 2016 roku mówił, że przeciętny Polak dziennie zużywa ok. 93 litrów wody, z czego na funkcje życiowe – zaledwie ok. 3 proc. z tego.


Sławomir Brzózek zwraca uwagę na fakt, iż cała reszta zużycia wody to mycie, pranie, cele sanitarne. Mniej więcej, połowa z tej wody może być przez nas zaoszczędzona, chociażby poprzez to, że będziemy racjonalnie prać wtedy, kiedy trzeba, czy poprzez wdrażanie systemów tzw. wody szarej, czyli np. ta woda, której używamy do mycia pod prysznicem, zamiast do kanalizacji najpierw trafia do zbiornika i jest używana do spłukiwania naszych toalet – dodawał.
Właśnie dlatego Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint stawiają sobie za cel uświadamiać mieszkańców o konieczności dbania o ten zasób, który jest na wyczerpaniu. Największym problemem konsumentów jest jednak nieświadomość konsekwencji: wydłużającego się czasu pod przyjemnym strumieniem wydobywającym się z baterii prysznicowej, zmywania naczyń pod bieżącą wodą, błędów przy zakupie sprzętu AGD (zmywarek, pralek). Czas to zmienić.


PRANIE A ZUŻYCIE WODY
Dziś nie każdy mieszkaniec Siemianowic Śląskich posiada w mieszkaniu zmywarkę do naczyń, ale zdecydowana większość mieszkań w naszym mieście posiada na wyposażeniu pralkę. Pralki towarzyszą ludziom od 170 lat, a więc mają zdecydowanie dłuższą historię aniżeli produkowane od 92 lat zmywarki. Oczywiście pralki produkowane przez 170 laty, nijak mają się do urządzeń, z których korzystamy współcześnie, ponieważ nie były zasilane prądem ani wodą bieżącą. Przełom nastąpił w 1907 roku – to od tego czasu zaczęto produkować pralki mechaniczne. Już w 1934 roku w sprzedaży były pralki mogące utrzymać stałą temperaturę wody, a także dozować proszek do prania i samodzielnie realizować proces płukania. Pierwsza w pełni automatyczna pralka została skonstruowana w 1937 roku. Trzeba podkreślić, że jak na tamte czasy, możliwość czasowego zaprogramowania poszczególnych funkcji były niesamowicie innowacyjnym rozwiązaniem. Dwadzieścia lat później, bo w 1957 roku pralki otrzymały funkcję odwirowania dzięki czemu wyżymaczki przeszły do historii. Od tamtego czasu nie zaszła żadna większa rewolucja w budowie pralek. Dziś producenci koncentrują się na poprawie funkcjonalności pralek oraz ich efektywności energetycznej.
W ubiegłych tygodniach na naszej stronie internetowej, można było przeczytać o zużyciu wody podczas kąpieli i zmywania naczyń. Ile wody zużywa się podczas domowego prania?

Fotografia autorstwa Joe Mabel. Źródło Wikipedia.
Współcześnie sprzedawane pralki różnią się tym, że mogą pobierać od ledwie 37 litrów do aż 94 litrów wody na jedno pranie (obliczenie dotyczy pralek o najpopularniejszej ładowności: pięciu kilogramów). W jednym z poprzednich artykułów opublikowanych na naszej stronie, można było przeczytać, że litr wody sprzedawanej przez Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint kosztuje 0,03 grosza. Badania naukowe dowodzą, iż w każdym mieszkaniu wyposażonym w pralkę uruchamia się ją średnio 220 razy w ciągu roku. Tak wiec koszt wody pobieranej przez pralkę energooszczędną wyniesie około 244 zł, a pralka starej generacji uszczupli nasz portfel o około 650 zł.
Rocznie, pralka tańsza w utrzymaniu pobierze około 8140 litrów, zaś pralka starej generacji pobierze około 20680 litrów. Różnica w zużyciu wody wynosi około 12540 litrów wartych ponad 400 zł.

MYCIE NACZYŃ W ZMYWARCE
Uważni czytelnicy strony internetowej Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint wiedzą, że ręczne mycie naczyń pod bieżącą wodą, powoduje zużycie jej o wartości nie mniejszej niż 600 zł rocznie. Oczywiście, można ten koszt zmniejszyć o połowę, zmywając naczynia też ręcznie, ale w sposób oszczędny. Wystarczy zatkać korkami obie komory zlewu dwukomorowego, po to, by w jednej z nich czyścić naczynia a drugiej płukać je. Dla większości osób ręczne mycie naczyń jest przykrym obowiązkiem, w części rodzin, to nawet źródło odwiecznych konfliktów i sporów o to, kto ma myć naczynia.
Na szczęście, zrozumiała to gospodyni domowa Josephine Cochrane (kobieta, która zbudowała i opatentowała pierwszy modelu zmywarki), a także inżynier William Howard Livens (autor pierwszej zmywarki o konstrukcji takiej jak stosowane obecnie). Zmywarki są produkowane już od 92 lat. Zostawmy historię. Skupmy się na ekonomii.
Jedna z klientek Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint wzięła wymarzony ślub. Zapytana przez jednego ze swoich znajomych o plany powiększenia rodziny, z uśmiechem na ustach powiedziała: „najpierw zmywarka”. Argumentowała to faktem, że dziecko kosztuje czas i pieniądze. Doby nie da się rozszerzyć, a pieniędzy dodrukować. Otwarcie przyznała, że jako singielka kąpała się w pełnej wannie – teraz jako, że do wanny wchodzą dwie osoby to leje do niej znacznie mniej wody, co przekłada się na roczne oszczędności nie mniejsze niż 150 zł rocznie. Dla naszej bohaterki 150 zł to raptem około 300 pieluszek jednorazowych. Jednak dziecko, to nie tylko wydatki finansowe, ale i zaangażowanie czasowe. Zmywarka daje oszczędność czasu i pieniędzy – idealna sytuacja. Czytający ten artykuł będą niesamowicie zaskoczeni skalą tych oszczędności.

Roczne zużycie wody, fabrycznie nowej zmywarki z klasy energetycznej A+++, o pojemności od 11 do 12 kompletów, zużywającej każdorazowo od 8 do 9 litrów wynosi 2250 litrów wody o wartości niespełna 76 zł (słownie: siedemdziesięciu sześciu złotych). Tyle kosztuje 280 cykli pracy załadowanej zmywarki!!! Przypomnieć należy, że zużycie zimnej wody w 280 cyklach oszczędnego ręcznego mycia wody wynosi aż 11200 litrów o wartości 336zł (słownie: trzysta trzydzieści sześć złotych). Nie wchodząc w szczegóły kosztów podgrzania wody, należy przypuszczać, że i tam oszczędności są równie imponujące.

RĘCZNE MYCIE NACZYŃ
Wodociągi Siemianowickie Aqua-Sprint promują oszczędzanie wody. Celem tego działania jest to, aby jej klienci odpowiedzialnie gospodarowali wodą. Dziś nie odczuwamy braków wody, ale za kilkadziesiąt lat, niedobór wody będzie tak samo odczuwalnym problemem jak dziś ma to miejsce w przypadku smogu i konsekwencji emisji dwutlenku węgla do atmosfery.
Dlatego dziś odpowiemy na pytanie: ile kosztuje zmywanie ręczne. Trzeba przyznać, że zadanie nie było proste. Na początku zgromadziliśmy prawdziwą górę talerzy (elementy zestawu obiadowego z porcelany dla dwunastu osób). Średnio taką kosmiczną ilość naczyń brudzi rodzina 2+1 przez dwa dni. Następnie spisaliśmy stan liczników wody (ciepłej i zimnej) oraz prądu i zaczęliśmy je myć. Po upływie naprawdę wleczącego się czasu (było to około pół godziny), zerknęliśmy na liczniki. Okazało się, że nie tylko czas upływał nieubłaganie: zużyliśmy łącznie 0,082 m3, czyli 82 litrów wody. Wyobraźmy sobie sześć półtoralitrowych butelek wody spakowanych w zgrzewkę – a teraz postawmy obok siebie łącznie dziewięć takich zgrzewek. Miej więcej taką ilość wody jednorazowo zużywamy, aby wymyć dwunastoelementową zastawę obiadową.
80 litrów zimnej wody kosztuje 2,4 zł, a zakładając, że naczynia myjemy 280 razy rocznie, to w ten sposób zużywamy wodę o wartości 672 zł.

Oczywiście ilość zużywanych litrów można zmniejszyć. Wystarczy myć oszczędnie czyli nie pod bieżącą wodą. Jeśli posiadamy zlew dwukomorowy to najpewniej każda z komór ma pojemność około 20 litów – łącznie to daje 40 litrów. W jednej z komór myjemy naczynia, a w drugiej płuczemy. Można zaoszczędzić w ten prosty sposób około połowy kosztów wody zużywanej na mycie naczyń.


SIEMIANOWICKI UNIWERSYTET NAJMŁODSZYCH- CZEKA NA DZIECI CIEKAWE ŚWIATA
Z początkiem października wystartuje kolejna edycja Siemianowickiego Uniwersytetu Najmłodszych (SUN). Dla dzieci w wieku 6-12 lat zaplanowano całoroczny cykl zajęć edukacyjnych, w trakcie których mali miłośnicy nauki będą poznawać ciekawostki z różnych dziedzin, m.in. fizyki, chemii, astronomii, zarządzania, przyrody i sztuki. Zapisy na zajęcia trwają do 7 września.
- Codziennie zgłasza się do nas kilka, kilkanaście osób – komentuje mgr Dominik Penar, prodziekan ds. kształcenia ustawicznego Wyższej Szkoły Biznesu w Dąbrowie Górniczej, przedstawiciel organizatorów Uniwersytetu. - Wśród dzieci, które w tym roku będą z nami studiować, są studenci znani nam już z poprzednich edycji, ale także zupełnie nowe dzieci, które – mamy nadzieję – uda nam się zarazić „naukowym bakcylem”.
Celem Siemianowickiego Uniwersytetu Najmłodszych, którego organizatorami są Wyższa Szkoła Biznesu w Dąbrowie Górniczej, Urząd Miasta Siemianowice Śląskie oraz Wodociągi Siemianowickie AQUA-SPRINT Sp. z o.o., jest podtrzymywanie zainteresowania dzieci otaczającym ich światem, pokazywanie w przystępnych sposób wybranych aspektów różnych dziedzin nauki i życia, także tych, z którymi do tej pory dzieci nie miały okazji się zetknąć lub które wydawały się im nieciekawe albo zbyt trudne. Zajęcia odbywają się w formie interaktywnych wykładów oraz praktycznych warsztatów, wycieczek i spotkań z ciekawymi ludźmi. Plan zajęć jest w znacznej mierze elastyczny i pozwala na dobór warsztatów do indywidualnych preferencji dziecka oraz kalendarza zajęć szkolnych i pozaszkolnych.
Obecna edycja SUN będzie już 4 rokiem inicjatywy. Od samego początku patronat honorowy nad Uniwersytetem sprawuje Prezydent Miasta Siemianowice Śląskie. Każdego roku na zajęcia uczęszcza około 150 małych miłośników nauki.
Więcej informacji o Siemianowickim Uniwersytecie Najmłodszych można uzyskać w Wyższej Szkole Biznesu w Dąbrowie Górniczej – tel. 32 295 93 15. Zapisy przyjmowane są drogą elektroniczną poprzez stronę internetową Uniwersytetu: www.wsb.edu.pl/ud (zakładka Siemianowice Śląskie).


NARODOWY INSTYTUT ZDROWIA PUBLICZNEGO- PAŃSTWOWY ZAKŁAD HIGIENY
Narodowy Instytut Zdrowia Publicznego - Państwowy Zakład Higieny, od 89 lat prowadzi badania naukowe, prace rozwojowe i prace usługowo-badawczych z zakresu zdrowia publicznego dostosowane do potrzeb ochrony zdrowia ludności.

Logo Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - Państwowego Zakładu Higieny

Dotarliśmy do publicznej wypowiedzi Rzecznik Prasowej Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego - PZH (NIZP-PZH) Monika Wróbel-Harmas na temat idei wspólnych kąpieli, tematu który od paru dni zglębiamy.
Jak mówi Monika Wróbel-Harmas z NIZP-PZH: koncepcja wspólnej kąpieli raczej nie ma walorów myjąco-higienicznych tylko towarzyskie. Chyba, że kąpiel zakończy się umyciem ciała z dodatkiem żelu pod prysznic, mydła czy innych produktów myjących, a następnie nastąpi opłukanie ciała czystą wodą. Wejście do wanny z wodą i wyjście bez mycia i spłukania nie jest właściwe, gdyż ciało nie zostanie umyte, a najwyżej dojdzie do wymiany drobnoustrojów między osobami... To, jakie będą to mikroorganizmy zależy, co aktualnie dana osoba „ma”. Prócz standardowej zawartości naszego ciała, czyli tzw. naturalnej flory fizjologicznej (każdy człowiek ma na skórze i wewnątrz organizmu niezbędne dla zdrowia tzw. „dobre bakterie”), dana osoba może być nosicielem  chorobotwórczych mikroorganizmów: bakterii, wirusów, grzybów. Wspólna kąpiel może ułatwić ich przeniesienie. Dodatkowo na ciele osadza się tzw. brud, kurz, ziemia, piasek – w zależności, co robiliśmy przez cały dzień – podkreśla Monika Wróbel-Harmas z NIZP-PZH.
To oznacza, że małżonkowie wchodząc do wanny wnoszą także tego rodzaju „wkład”. Nawet używając mydła i szamponu, ale nie spłukując się wodą, nie tylko nie będziemy umyci, ale na skórze wyniesiemy z wanny, prócz tego, co sami wnieśliśmy, to co wniósł współmałżonek. Sama woda nic nie da, oczywiście spłucze jakąś część brudu i ewentualnie zarazków. Ale to mydło jest tym elementem, który w kontakcie z wodą umożliwi usunięcie brudu, pyłu wraz ze związanymi z nim mikroorganizmami. Oczywiście spłukanie namydlonego ciała jest elementem obowiązkowym.
Monika Wróbel-Harmas z NIZP-PZH przypomina, że zarówno przy braniu wspólnej jak i indywidualnej kąpieli należy pamiętać o umyciu ciała z użyciem środków myjących i spłukaniu ciała strumieniem bieżącej wody. Należy pamiętać również, że częste kąpiele, długie (powyżej 20 min.) i nadużywanie środków myjących mogą prowadzić do wysuszenia skóry, naruszenia warstwy ochronnej lipidowej oraz zniszczenia fizjologicznej flory bakteryjnej skóry, a w konsekwencji szybkiej utraty wody z warstwy rogowej naskórka, powodując suchość skóry.
Warto też pamiętać, co podkreśla Monika Wróbel-Harmas z NIZP-PZH, kąpiel nie jest wskazana dla kobiet w ciąży, osób z problemami z sercem, zwłaszcza gdy jest długa i w wysokiej temperaturze.

UWAGA NA WSPÓLNE KĄPIELE W WANNIE- FACHOWYCH OPINIII CIĄG DALSZY!
Oszczędne podejście do zużycia wody to realne zyski odczuwalne w naszych portfelach. Czy wspólna kąpiel oprócz niewątpliwych oszczędności niesie jakieś zagrożenia? Zapytaliśmy o to kolejnych fachowców. Główny Inspektorat Sanitarny nie widzi zagrożenia epidemiologicznego we wspólnej kąpieli w wannie pełnej ciepłej wody – wypowiedź Rzecznika Prasowego tejże instytucji była przez nas przytaczana w poniedziałek.


Uspakajać nas też powinna wypowiedź Aleksandry Dębowskiej z Wojewódzkiej Stacja Sanitarno-Epidemiologicznej w Katowicach, która pytana o wspólną kąpiel dwóch ludzi w jednej wannie mówi, że w przypadku gdy są zachowane prawidłowe parametry fizykochemiczne i mikrobiologiczne wody oraz urządzenia sanitarne utrzymywane są w należytym stanie sanitarno-higienicznym, wspólna kąpiel osób zdrowych nie stanowi większego zagrożenia epidemiologicznego niż inne codzienne czynności, które wykonują wspólnie (korzystanie z wspólnych naczyń, sztućców, pościeli, sprzętów itp.). Kolejną serię argumentów na rzecz wspólnej kąpieli w wannie dostarcza lekarz seksuolog Sławomir Jakima.

Mówi on, że wspólna kąpiel w wannie wspólna może stanowić niezwykłe doznanie dla obojga partnerów: „wiąże się to z ogromnym poczuciem bliskości oraz nie zawsze doznawanym w życiu codziennym poczuciem wspólnej intymności”. Warto wsłuchać się w wypowiedź doktora Sławomira Jakima, ponieważ jest on lekarzem psychiatrą, specjalistą seksuologii.  W jego ocenie odpowiednie przygotowanie łazienki np. świece zapachowe, delikatna muzyka, wymuszają uczucia spokoju, braku pośpiechu, ogromnej formy relaksu. Wspólna lampka wina sprzyja możliwościom dłuższych leniwych rozmów. To wszystko daje poczucie świętowania oraz czasu tylko dla nas. Doktor Jakima podkreśla, ze wspólna kąpiel jest często proponowaną formą poprawy życia seksualnego w związkach w terapiach seksuologicznych.


UWAGA NA WSPÓLNE KĄPIELE W WANNIE!
W tym tygodniu promować będziemy modę na oszczędzanie wody. Jednym z elementów mody jest spędzanie czasu we dwoje w wypełnionej wodą wannie. Zaprezentujemy Wam opinie różnych ekspertów na ten właśnie temat. Na początek stanowisko eksperta Jana Bondara (na zdjęciu) – jest on Rzecznikiem Prasowym Głównego Inspektora Sanitarnego. Dlatego jego opinia zasługuje na lekturę ze szczególną uwagą.

Pytany o bezpieczeństwo wspólnej kąpieli w wannie powiedział, że wspólna kąpiel nie tylko nie niesie niebezpieczeństwa epidemiologicznego, o ile są to oczywiście rzeczywiście małżonkowie/partnerzy i byli sobie wierni. Dalej dodaje: „każdy z nas posiada swoisty zestaw mikroorganizmów, które wymienia ze swoimi bliskimi. Bytują one w naszych domach i z reguły są dla nas niegroźne, a wręcz są niezbędne do prawidłowego funkcjonowania organizmu.” Rzecznik Prasowy Głównego Inspektora Sanitarnego zwrócił naszą uwagę na fakt, iż tak naprawdę chorujemy, kiedy do naszego domu trafi patogen nieznany naszemu systemowi immunologicznemu. Jak dodaje: stąd konieczność mycia rąk zawsze po powrocie do domu z dużych skupisk ludzi. Swoją wypowiedź spuentował zacytowaniem powiedzonek lekarzy epidemiologów, np. „najbrudniejszy dom, jest bezpieczniejszy niż najczyściejszy szpital”, albo „nie bój się brudnej toalety, bój się rąk chirurga”.
O kąpieli we dwoje, ale tym razem w konfiguracji rodzic - dziecko wypowiedziała się znana psycholożka dziecięca Aleksandra Sarna.  Według niej odpowiedź na pytanie nie jest taka oczywista. Wspólnym kąpielom z dziećmi, które jeszcze nie siedzą stabilnie w wannie zdecydowanie mówimy nie, ze względów bezpieczeństwa - dziecko się może łatwo wyśliznąć i coś co miało być przyjemne może się skończyć dramatem. Jednak psycholożka Aleksandra Sarna nie widzi przeciwwskazań, żeby rodzic kąpał się z dzieckiem odrobinę starszym – oprócz ekologii buduje to bliskość, naturalne podejście do nagości, ciała itd. „Acz pamiętajmy, że żyjemy w określonych warunkach psychospołecznych i kulturowych i część dorosłych jakiekolwiek obcowanie nago może uważać za nadużycie” – dodaje Aleksandra Sarna.


CZY W POLSCE JEST ZA MAŁO WODY PITNEJ?
Od kilkunastu lat, naukowcy tworzą alternatywne źródła energii dla samochodów, autobusów i innych środków transportu zasilanych obecnie produktami ropopochodnymi. Jest tak ponieważ, producenci samochodów są świadomi faktu, iż globalne zasoby ropy naftowej są na wyczerpaniu. Mało kto już wierzy koncernom paliwowym, które jak mantrę powtarzają, że „dzięki nowym technologiom wydobycia surowców oraz ich obróbki, światu nie grozi wyczerpanie zapasów ropy naftowej czy gazu ziemnego”. Poza tym biorąc pod uwagę już odczuwalne konsekwencje ocieplania klimatu, a bezpośrednio wynikające z zanieczyszczania powietrza, staje się modne, a wręcz konieczne wykorzystywanie wydajnych źródeł energii alternatywnych dla węgla i ropy naftowej.

Całe szczęście, węgiel i ropę można zastąpić na wiele sposobów, na przykład: atomem, wodorem, słońcem i wiatrem. Dobrze, że cywilizacja ma wolę i z coraz większą determinacją realizuje plan przejścia na zieloną energię.
Niestety współczesna cywilizacja nie zna alternatywy dla wody pitnej. Nie ma takiej alternatywy. Mimo, że ludzie są w stanie wyprodukować sztuczną skórę, a nawet krew, to nikt nie znalazł człowiekowi i zwierzętom alternatywy dla wody pitnej. Nic nie wskazuje na to, że w przyszłości dojdzie w tym zakresie do przełomu. Za to dziś, w połowie 2016 roku, ludzie sprzeczają się o to, czy stawka kilku złotych za metr sześcienny wody jest niska czy wygórowana, ale dzisiejsza cena wody naprawdę nie ma znaczenia w kontekście tego, co czeka mieszkańców nie tyko Siemianowic Śląskich ale i całej Europy w kontekście kolejnych trzydziestu lat. Nieunikniony jest moment, gdy cena za metr sześcienny wody będzie wynosić nie kilka a nawet nie kilkanaście złotych, lecz kilkadziesiąt złotych. Główną przyczyną wzrostu cen wody nie będzie ogólny wzrost cen, a niedobór surowca jakim jest woda pitna. Można jedynie go spowolnić i ograniczyć skalę negatywnych oddziaływań z niego wynikających poprzez oszczędzanie wody.


JAK ZMNIEJSZYĆ RACHUNKI ZA WODĘ, NIE REZYGNUJĄC Z PRYSZNICA?
Na początku zmniejszyć należy strumień wody z baterii prysznicowej. Wbrew pozorom, duży strumień nie jest człowiekowi do niczego potrzebny. Następnie skoncentrować trzeba ustawienie akcesoriów takich jak: płyny, szampony, żele jak najbliżej siebie, by nie biegać po całej łazience. Jeśli człowiek lubi śpiewać, to nich realizuje się pod prysznicem, ale gdy nie leci z niego woda. Śpiewanie pod prysznicem wydłuża czas kąpieli o prawie 10 minut. Warto skorygować swoje przyzwyczajenia i zacząć zatrzymywać wodę podczas mydlenia się. Namydlenie ciała to co najmniej jedna minuta, namydlenie głowy to kolejna minuta a więc przy założeniu, że człowiek kąpie się codziennie i o te dwie minuty skróci czas, przez który z baterii leci woda, to po roku w jego portfelu zostaje aż 250 zł. W przypadku małżeństwa, oszczędność sięga co najmniej 500zł.

Standardowe a zarazem najbardziej popularne baterie prysznicowe wylewają z siebie co minutę 15-20 litrów. Pięciominutowa przyjemność pod strugami wody wypływającymi z baterii prysznicowej wiąże się ze zużyciem każdorazowo 75-100 litrów ogrzanej wody. Wymieniając słuchawkę prysznicową na taką, wyposażoną w funkcję z napowietrzaczem, zmniejsza się przepływ do 6-10 litrów wody na minutę! Podczas pięciominutowej wizyty pod prysznicem zużyte zostanie zaledwie 30-50 litrów wody. Rodzina 2+1, w której każdy z członków rodziny bierze prysznic przez cały rok (każdego dnia) wyda tylko na ten cel w 2016 roku kwotę zbliżoną do: 1861,50zł. Zmiana baterii prysznicowej da oszczędność na poziomie nie mniejszym niż 900 zł w ujęciu rocznym.
Niezależnie od powyższego oczywiste jest to, że dobrze się wydarzy, gdy bateria będzie jednouchwytowa. Taka bateria miesza wodę ciepłą i zimną. Zużycie wody spadnie po jej montażu nawet o 30%.

ILE KOSZTUJE KĄPIEL W WANNIE?
Codzienny prysznic kosztuje siemianowicką, trzyosobową rodzinę około 1861,50zł rocznie. Kilkominutowa przyjemność pod strugami wody wypływającymi z baterii prysznicowej wiąże się ze zużyciem każdorazowo 75-100 litrów ogrzanej wody, której nie można ponownie wykorzystać. Dziś wejdziemy do małej, mierzącej 120cm długości wanny o pojemności 77 litrów. Nomen omen na gołe oko już widać, że prysznic jest jednak tańszym rozwiązaniem, chyba że ktoś chciałby oszczędzać mimo wszystko i wypróbować dawne rozwiązanie, a mianowicie: wykorzystania części już nalanej wody dla całej rodziny. Nie namawiamy do tego, ale biorąc pod uwagę to, iż w jednej takiej wannie może wykąpać się dziecko, a następnie rodzic/ce – należy przyznać, że oszczędność faktycznie istnieje, nawet jeśli takie rozwiązanie wiąże się, z odlewaniem części wody celem dolania gorącej wody (w ten sposób dolewamy ok. 30 litrów). Z jednej strony mamy od 225 do 300 litrów jakie zużywa łącznie 3 osobowa rodzina przy pięciominutowym prysznicu (każdy z członków rodziny bierze go oddzielnie) z drugiej strony mamy kilkunastominutową „sztafetową” kąpielową w wannie. Mierząca 120 centymetrów wanna przy uwzględnieniu dwóch gorących „dolewek” zapełni łącznie 107 litrów ogrzanej wody. Roczny koszt takich kąpieli dla tej trzy osobowej rodziny – na który składa się, zakup zimnej wody oraz koszt jej ogrzania – wynosi w przypadku małej wanny tylko około 893,97 zł. Pozostaje jednak pytanie, czy chcemy oszczędzać akurat w ten sposób...?


Co więcej, mała wanna nie każdej rodzinie może odpowiadać. Dlatego należy przyjrzeć się wannom nieco większym. Na przykład narożna, mierząca 160 cm wanna pomieści 200 litrów, a do tego wokoło niej można rozstawić aromatyczne świeczki, a grającej muzyki nie zagłuszy strumień bez przerwy lecącej wody. Taka wanna jest wręcz wskazanym rozwiązaniem dla łazienki, z której korzystać ma młode małżeństwo na dorobku. W raz napełnionej wannie narożnej zmieszczą się dwie osoby – co dla młodych ludzi – liczących każdy grosz jest dość ważną okolicznością. Do wanny, w której mają się zmieścić dwie osoby nie wlewa się tyle samo wody, co do wanny, w której kąpieli zażywa samodzielnie jedna osoba – wlewa się tej wody po prostu mniej. Wejście dwóch osób do jednej wanny skutkuje wlaniem do niej o co najmniej 30% mniej wody od ilości dla jednej osoby. To przekłada się na realne oszczędności. W przypadku, gdy taka wspólna kąpiel w 160 centymetrowej wannie narożnej ma miejsce przez tylko jeden tydzień w każdym miesiącu roku (w pozostałe tygodnie małżonkowie kąpią się osobno, ale po sobie), wówczas w portfelu młodego małżeństwa zostaje minimum około 116 zł rocznie. Jak widać niewiele mniej niż osobny, wygodny i codzienny prysznic...


ILE KOSZTUJE NAS KĄPIEL POD PRYSZNICEM?
Czy wiesz, że...
Dziś odpowiedź na pytanie stare jak sztuka melioracji. Co jest tańsze: kąpiel w wannie czy pod prysznicem? Odpowiedź na to pytanie wcale nie należy do oczywistych dlatego dziś pełna koncentracja na prysznic a jutro na wanny.
Na początek trzeba uświadomić sobie, że na koszt kąpieli (niezależnie od tego czy korzystamy z prysznica czy z wanny) wpływają dwa parametry. Aby wyliczyć koszt tej przyjemności trzeba wyliczyć sumę z zakupu zimnej wody i jej podgrzania.

Jak widać ten koszt jest silnie zróżnicowany i zależy od technologii w której woda jest podgrzewana. Średni koszt podgrzania wody to 17zł/m3. Do tej wartości dodajemy koszt zakupu zimnej wody czyli 5,89/m3. Średni koszt jednego metra sześciennego   ciepłej   wody wynosi zatem około 22,89zł.
Z klasycznej baterii prysznicowej wypływa 15-20 l wody na minutę. Z prostego matematycznego rachunku wychodzi, że pięciominutowy prysznic oznacza więc zużycie około 75-100 litrów podgrzanej wody. Oznacza to, że zużywamy najpierw zimną wodę o wartości niespełna 0,6zł a następnie podgrzewając ją wydajemy 1,7zł. Łącznie nasz ciepły prysznic kosztuje 2,3zł (przy założeniu, że koszt podgrzania 1m3 jest równy 17zł.
Siemianowicka rodzina 2+1, w której każdy z członków rodziny bierze prysznic przez cały rok (każdego dnia) wyda na ten cel w 2016 roku kwotę zbliżoną do: 1861,50zł.  Czy można ten koszt zmniejszyć? Oczywiście, że tak i nie trzeba radykalnie zmienić swojej łazienki ani przyzwyczajeń.
Zapraszamy codziennie na stronę aqua-sprint.pl

WODA BUTELKOWANA KOSZTUJE AŻ PIĘĆDZIESIĄT RAZY WIĘCEJ OD WODY DYSTRYBUOWANEJ PRZEZ AQUA-SPRINT!!!
Czy wiesz, że...
Z jednej strony jesteśmy świadomi kosztu zużycia wody i uwiera nas on. Jednak nie przeszkadza nam, ten fakt, gdy zamiast pić wodę z miejskiej sieci wodociągowej, pijemy koszmarnie drogą wodę butelkowaną. Połowa z dorosłych mieszkańców Siemianowic Śląskich kupuje każdego miesiąca przynajmniej pięć litrów wody butelkowanej. Koszt zakupu tych pięciu litrów wody butelkowanej to przynajmniej 1,5zł (0,3zł/litr). Tymczasem koszt zużycia pięciu litrów wody dystrybuowanej przez Aqua-Sprint to zaledwie 0,03zł.

Jak widać na powyższym wykresie, woda płynąca w instalacjach należących do Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint jest wyraźnie tańsza od tej dźwiganej przez mieszkańców ze sklepów. Zużycie wody z sieci wodociągowej nie ma też negatywnych konsekwencji w postaci zanieczyszczenia  ziemi w rozkładające się przez wiele lat plastikowe butelki, ale tak czy owak, połowa dorosłych mieszkańców Siemianowicach Śląskich kupuje wodę butelkowaną. Średnio na ten cel, każdy z kupujących wydaje rocznie niby niewiele bo około 18 zł. Rocznie mieszkańcy Siemianowic kupują 1,5 miliona litrów wody butelkowanej wartej aż 450 tys. zł. Ta sama ilość wody dostarczanej przez Aqua-Sprint jest warta dokładnie: 8 835 zł.
Ktoś mógłby pomyśleć, że stać nas na wydawanie tak dużych pieniędzy na zakup wody butelkowanej. A może lepiej zaoszczędzić i pić wodę z kranu. Jest ona zdatna do picia i można ją pić bez wcześniejszego przegotowania. Pokutują jeszcze u nas obawy z poprzedniego systemu, że jakość wody „kranowej” mogła być mierna i zawsze trzeba było wodę przed spożyciem gotować. Dziś woda na pewno jest czysta i można ją pić, a kto nadal ma obawy niech zagotuje, schłodzi i spróbuje – z cytryną i z miętą smakuje doskonale i to za 0,03 zł/l.

AQUA-SPRINT POMAGA PIELGRZYMOM
W Światowych Dniach Młodzieży uczestniczy wielu młodych, również z naszego miasta. Część uczestników w liczbie 60 osób wybrała się do Krakowa w pieszej pielgrzymce Szlakiem Orlich Gniazd. W pomoc pielgrzymom zaangażowała się nasza firma... Po więcej informacji zapraszamy do zakładki  WYDARZENIA

AED W SIEDZIBIE AQUA-SPRINT
W siedzibie Aqua-Sprint zostanie umieszczony mobilny ogólnodostępny defibrylator AED (z ang.: automatczny zewnętrzny defibrylator). Po więcej informacji zapraszamy do zakładki  WYDARZENIA


TARYFA NA ROK 2016
W związku z podjętą uchwałą nr 141/2015 Rady Miasta Siemianowice Śląskie z dnia 26 listopada 2015 r. Wodociągi Siemianowickie AQUA-SPRINT Sp. z o.o. w Siemianowicach Śląskich informują o zmianie taryfy dla zbiorowego zaopatrzenia w wodę i zbiorowego odprowadzania ścieków na terenie miasta Siemianowice Śląskie.
Szczegóły dotyczące opłat obowiązujących od 01 stycznia 2016r. dostępne w zakładce Obsługa Klienta.


NOWY KOSZT PRZYGOTOWANIA I WYSŁANIA WEZWANIA DO ZAPŁATY ORAZ MONITU OSTATECZNEGO NA ROK 2016
Od dnia 01-01 2016 roku koszt przygotowania i wysłania wezwania zgodnie z kalkulacją (do wglądu w siedzibie Wodociagów) wynosi 3,20 , a monitu 7,33 , po więcej informacji zapraszamy do zakładki  WAŻNE INFOMACJE DLA KLIENTÓW .




Mieszkańców i odbiorców Wodociągów Siemianowickich informujemy, że obecnie trwa opracowanie dokumentacji projektowej pn.: "Uporządkowanie gospodarki wodno - ściekowej' w Siemianowicach Śląskich". Głównym celem zadania jest zaprojektowanie a następnie wybudowanie, przy dofinansowaniu ze środków Unijnych, - WFOŚiGW w Katowicach i POIiŚ - sieci kanalizacji sanitarnej na terenie miasta w wydzielonych obszarach.
Prace projektowe będą trwać do końca 2015 roku.

Staw Remiza- wszystko pod kontrolą
W związku z zainteresowaniem medialnym stanem wody w stawie Remiza oraz ku uspokojeniu wszystkich mieszkańców Zarząd Wodociągów Siemianowickich Aqua-Sprint Wodociągi Sp. z o.o. oświadcza: "Nigdy nie było, jak też nie ma obecnie jakiegokolwiek zagrożenia dla zdrowia czy życia tych, którzy mieli, mają lub mieć będą kontakt z wodą w stawie Remiza..."

Zapraszamy do zapoznania się z pełną treścią oświadczenia dostępną pod tym adresem (kliknij by przejść do pełnej treści oświadczenia)

Czynne w dniach:
Poniedziałek od 7:00 do 17:00
Wtorek - czwartek od 7:00 do 15:00
Piątek od 7:00 do 13:00

Dział Eksploatacji Sieci
od 7:00 do 15:00 od pon. do pt.

        32 753 53 83

Miejskie Centrum Zarządzania
Kryzysowego

czynne całą dobę
        32 220 01 80

Sprawy związane z:
- rozliczeniem za zużytą wodę i odprowadzanie ścieków,
- wymianą wodomierza,
- umową oraz jej zmianą
      32 753 53 72

 
data ostatniej aktualizacji 2016-09-30
Copyright 2016. All rights reserved.
Wróć do spisu treści | Wróć do menu głównego